milosz napisał(a):

1)klub cały czas ledwo zipie, przed holendrami, po holendrach, czyli jest bez zmian od dawna, rzecz w tym że aby dokonać prostej kalkulacji, sprzedajemy teraz taniej, czy później drożej.. ja uważam że to drugie. Co do pensji za te pół dodatkowe roku, toż podobno inni mają zaległości, no to Maor dołączyłby do innych (to tylko luźna hipoteza).. a oddano by mu z kwoty transferowej. Ważne by było, aby wiedział iż dobra gra jesienią br., to dobry transfer dla niego plus kasa z pensji w momencie transferu, tyle że w klubie od początku tzw. wielkiego przesilenia liczy się tylko cięcie kosztów, jedna gęba do karmienia mniej to jeden problem mniej, stąd Sobolewski, Wilk, Genkow, czy Małecki odchodzą gratis, być może z zaległościami za pensje, które jakoś się klajstruje przy ich pozbywaniu się.
3)Zgoda, tak było i co to zmienia. Punkt widzenia Maora mało mnie obchodzi, liczy się tylko to co dobre dla Wisły. A scenariusz który opisałem w p.1) był możliwy, czy ryzykowny , owszem tak, moim zdaniem jednak lepszy od zrealizowanego.
|
pół roku później to Maor mógł odchodzić z IV-ligowego klubu. To raz. Dwa, to to, że kolejne pół roku, to pół roku pensji Meliksona. Załóżmy, że zarobiłby przez 6 miesięcy 200 tys. euro, których oczywiście by nie otrzymał bo Wisła nie miała z czego mu zapłacić. Czy uważasz, że istniała szansa, że Maora sprzeda się latem za prawie milion? Po trzecie - Maor wraz z odejściem zrzekł się części zaległych pieniędzy, więc Wisła JESZCZE zyskała coś ponad kwotę transferu.
A podpunktem trzecim lekko się kompromitujesz i wydaje mi się, że nie ma sensu z Tobą rozmawiać więcej. Najlepiej to stwórz barak, zwieź tam wszystkich piłkarzy Wisły i zabroń im grać dla innego klubu. Bardzo zdrowe podejście.
