raindog napisał(a):

Po Bunozie zacząłeś jechać, zanim pierwszy raz kopnął tutaj piłkę. A o Małeckim mówiłeś, że to najlepszy piłkarz w Wiśle. Widzę, że masz krótką pamięć albo co najmniej wybiórczą.
Co więcej, byłeś za rozwiązaniem kontraktu Chrapka.
|
Jakieś cytaty? Tylko takie nie wybiórcze. Bo widzisz, w większości wypadków było jakieś zastrzeżenie, które ty prymitywnie upraszczasz. Na przykład - w przypadku Chrapka - było to: jeżeli nie poprawi przygotowania fizycznego i nie zacznie zapierdalać na boisku to nie będzie z niego piłkarza. Mniej więcej to mi w nim przeszkadzało - kondycja na 30 minut gry i olewanie pressingu. I absolutnie nie wierzyłem, że to się zmieni. Przy czym nie ukrywam, że jego gra w tej rundzie jest dla mnie wielkim zaskoczeniem, ale bez podstaw które wypracował Smuda byłaby dalej nędza.
Tak, Smuda zrobił coś z niczego, ale czas pokaże ile w tym jego zasługi (na pewno dobrze przygotował większość pod względem fizycznym), a ile walki o nowych pracodawców. Z taką grą jak przez ostatnie cztery (dobrze liczę?) lata kontrakt z Wisłą byłby dla Bunozy ostatnim tak wysokim. Ale nie czarujmy się -
nie odzyskamy na jego sprzedaży nawet tego co za niego zapłaciliśmy. Taki z niego asior. Ponieważ - bądźmy tutaj całkiem szczerzy -
gdyby cokolwiek grał przez te lata, to już dawno by go u nas nie było. No, ale dziwnym trafem nie tylko ja się nie poznałem na jego umiejętnościach i mimo że wypychaliśmy go drzwiami (za drogi jak na nasze obecne możliwości) to wracał oknem. Trzeba przyznać, że zwolennicy jego talentu naprawdę długo musieli czekać, żeby powiedzieć "a nie mówiłem". IMHO zbyt długo, żeby uznać ten transfer za cokolwiek innego niż drogą porażkę. Ja .......ę takie odkrycia które zaczynają grać dobrze (nie przeginajmy za bardzo w druga stronę) jak im się kontrakt kończy. Ani zysku sportowego, ani finansowego dla klubu z tego nie ma.
Poza tym Bunoza na stoperze to nadal dramat i strach w oczach kolegów z drużyny.
Ale Bunozie i Małeckim już pisałem w poście wcześniej, tylko jak widać nie zadałeś sobie nawet trudu żeby to przeczytać. Skoro tak, to ja mogę z czystym sumieniem olać Twoje wypociny, bo szkoda czasu nawet na ich czytanie. To będzie przerzucanie się wyrwanymi z kontekstu wypowiedziami sprzed roku czy dwóch (które akurat wtedy były aktualne), na co szkoda mi czasu. Przeszliśmy już przez nieszczęsnego Łobodzińskiego, Bunozę który rozegrał jedną rundę na przyzwoitym poziomie (gdzie przychodził do nas jako stoper który miał zastąpić Głowackiego czy Marcelo) czy Chrapku, który zanotował naprawdę spory skok, ale dużo pracy przed nim.
Ja mówię - pas. Napisze jakiś frustrat cztery zdania, a potem trzeba się produkować na kilkadziesiąt żeby sensownie odpowiedzieć. Irytująca asymetria, więc dalej możesz dyskutować sam ze sobą.