Muszą spać na pieniądzach, skoro stać ich na konkurencyjną zapłatę dla Norwega ze średnim nazwiskiem. Jasne, w Norwegii nie inwestują w piłkę olbrzymich kwot, ale mają bzika na punkcie Anglii i tamtejszej piłki, więc pewnie mógłby liczyć na niezłe apanaże w którymś z lepszych klubów.
Stanowski szaleje na ćwierkaczu i zapowiada opadające szczęki. No to pięknie się dzieje.
Aha, norweskie media donoszą, że Berg był brany pod uwagę jako potencjalny trener Honefoss (ichniejsza druga liga). Może jednak nie muszą płacić mu w Warszawie aż tak dużo.
