Jaroo1 napisał(a):

|
rw88, Ty z góry zakładasz, że jeśli byśmy nie weszli do UE to musielibyśmy iść taką drogą jak Ukraina, czyli drogą zacofania.
|
Nie ma powodu twierdzić, że byłoby inaczej. Elita polityczna, którą mieliśmy wtedy i mamy teraz wybierając drogę samodzielnego rozwoju, "na własną rękę" w żaden sposób nie gwarantowała sensownej myśli pływania w tym świecie zupełnie samodzielnie.
Jaroo1 napisał(a):

|
Mówiłem o uwzględnianiu skoku cywilizacyjnego w kontekście wejścia do UE bo wcześniej kasa z UE nie płynęła, a my, że tak powiem na własną rękę tego skoku dokonywaliśmy, tak? Spełnialiśmy wytyczne UE ale bez ich kasy.
|
Te wytyczne dotyczyły przede wszystkim integrowania się z rynkiem europejskim, zapewnienia takiej transformacji naszych realiów, abyśmy byli gotowi do działania na tamtych rynkach, więc raczej trudno rozważać realizację tych "wytycznych" bez woli wejścia do Unii Europejskiej. Weź pod uwagę, że to co nam "daje / zabiera" Unia Europejska nie jest aż tak imponującą kwotą jeśli weźmiemy pod uwagę całość polskiego budżetu, wpływy z podatków, a więc de facto stan gospodarki.
I tak naprawdę o to tu najbardziej chodzi, czyli o to jak od 1990 roku gospodarka mogła się rozwijać w naszym kraju dzięki temu, że weszliśmy mocno we współpracę z największym rynkiem zbytu na świecie. A skoro gospodarka się rozwija, to i również państwo, a w ramach tego infrastruktura, poziom życia i tak dalej - bo to gospodarka te państwo finansuje. Im więcej będziemy sumarycznie produkować i sprzedawać, tym łatwiej będzie dogadzać coraz to większej ilości naszego społeczeństwa.
Bezpośrednia kasa z UE nie jest najważniejsza, a przecież i tak w ogólnym rozrachunku wychodzimy na plus. Dzięki członkostwu w UE gospodarka szybciej rośnie, a dodatkowo zapewniony jest kontrolowany, sensowny, dostosowany do realiów lokalnych rozwój obszarów naszego państwa, mniej czy więcej równa polityka dla wszystkich krajów członkowskich, "uniezależniająca" nasz kraj od "widzimisie" i chciwości lokalnych polityków. A jak widać na Ukrainie, Białorusi, Rosji etc., trudno się tej pokusie oprzeć.
Jaroo1 napisał(a):

|
Równie dobrze można było to wszystko zrobić bez myślenia o Unii, po prostu reformować Kraj. I takie samo jest moje myślenie względem okresu po roku 2004. Zamiast sypać kasę w biurokrację unijną, w składki unijne i w dofinansowywanie dotacji unijnych to mogliśmy na własną rękę (mniej bo mniej) łożyć na to wszystko co dziś mamy "dzięki" UE.
|
Czysto teoretycznie może i by było to możliwe, ale szczerze mówiąc tego typu analizy teoretyczne na zasadzie "co by było gdyby" wykraczają poza moją wiedzę. Patrząc na realia, jest to czysta...teoria

Chyba, że mielibyśmy i sprzedawalibyśmy na szeroką skalę surowce, wtedy sytuacja pewnie byłaby inna.
Jaroo1 napisał(a):

|
Przecież to wszystko co powstaje ze środków UE to nie jest w 100% pokryte z ich finansów. Wniosek: można było inwestować, budować, dawać dotacje tylko po prostu na mniejsza skalę.
|
Jedna kwestia - Tomasz Cukiernik się w tych swoich obliczeniach mija z prawdą. Zakłada np., że kasa, którą dokładamy z budżetu krajowego i ze środków prywatnych do projektów unijnych nie byłaby bez UE wydawana, a przecież takie drogi budować byśmy musieli tak czy siak, bez UE kosztowałoby to razy dwa w stosunku do tego, co kosztuje ze wsparciem z tych funduszy i zostało w tej jego analizie zaznaczone jako wydatek. Nie uwzględnia również kasy z innych programów UE, którą otrzymujemy. Trudno więc choćby stwierdzić w jakim stopniu tak naprawdę się myli (na korzyść swojej teorii), pewne jest że są to co najmniej dziesiątki mld euro błędu. Pomijam fakt, że trochę mało źródeł tych jego danych.
Jaroo1 napisał(a):

|
Robić wolniej ale robić, być niepodległym Państwem, któremu by Unia nie mówiła "ty to masz ograniczyć emisję CO2 bo nam się tak podoba".
|
Primo pierwsze, jeśli byśmy robili to wolniej, już teraz byśmy byli świadkami krachu systemu emerytalnego - tylko tak duży wzrost gospodarczy przed tym nas teraz ratuje. No chyba, że zakładamy, iż bez UE nasi politycy rządziliby tym krajem lepiej, niż rządzili z "nadzorem" UE. Jeśli ktoś w to wierzy, to lubi bajki

Co do drugiej kwestii...jak wspominałem, UE idealna nie jest.
A co do całej reszty...to faktycznie przydałoby się każdą z Twoich teorii podeprzeć konkretnymi analizami, a potem jeszcze wszystko zgrabnie podsumować w jedną całość i trochę powróżyć - nierealne. Tak więc czas pokaże jak to będzie
