hunter napisał(a):

Jak ktoś jest kur*ą to i tak weźmie. Przykład mamy niedaleko, właściwie rzut beretem, a przykład zwie się TARNÓW.
Nie pojmuje jak ktokolwiek może bronić publicznego dotowania partii politycznych. Nigdy nie będę się z tym zgadzał, tak samo jak nie będę się godził na tzw. publiczne szkoły, publiczną służbę zdrowia i inne publiczne (tfu!) "rozwiązania".
Mamy rozdmuchane do granic rozsądku wydatki na sferę publiczną, którą lubi się nie wiadomo%% czemu, nazywać też DARMOWĄ dla obywateli. Jeszcze kilka lat i wszyscy obudzimy się z palcem w dupie i choćbyśmy się zesrali, to dopóki nie pójdziemy w kierunku ukrócania publicznych "przyjemności", to w kraju nigdy nie będzie dobrze.
|
Dotacje z budżetu dla partii to wyrównanie szans. Bez tego tacy Niemcy za grosze wprowadzą sobie do polskiego parlamentu swoich namiestników i po zawodach. Nie żeby teraz takiego zagrożenia nie było, ale przynajmniej inni mają za co walczyć. Żeby załapać się na dotacje do kampanii wcale nie trzeba mieć 5 % tylko chyba 2%. To jest powód dla którego nie wolno z dotacji rezygnować.
A dlaczego publiczny szpital czy szkoła to coś złego? Moim zdaniem ani szkoła ani szpital nie jest od tego żeby zarabiać tylko efektywnie leczyć i uczyć. Więc jako prywatny podmiot z zasady nie może sie sprawdzić. Myśląc w sensie społecznym. Oczywiście taka prywatna szkoła czy szpital to może być niezły biznes tylko kto za niego ma płacić? 2% społeczeństwa stać, a co z resztą? Niech zostaną analfabetami albo do piachu? Czy może budżet zamiast utrzymywać szkoły czy szpitale powinien płacić prywatnym? A oni mają sobie radzić. Wyobrażam to sobie.
Największym problemem są urzędasy taki sobie myśli że jest potrzebny bo bez niego nie można wybudować drogi czy płotu.

Z takim myśleniem należy skończyć.
Ja tam wolę zrezygnować z obligatoryjnej premii dla urzędasa niż 20 000 zup w szkolnej stołówce.
ps. w tym głowa wyborców żeby kurew nie wybierać.