sanderuss napisał(a):

|
Jaka nasza gospodarka? Najpierw trzeba cos produkowac zeby sprzedawac.
|
To właśnie mnie odciąga od aktualnych, prawicowych opcji, czyli w większości przypadków wyborców zupełna gospodarcza nieświadomość. Zdajesz sobie sprawę, że w tym momencie eksportujemy rekordowe ilości produktów, więcej niż importujemy? Że żyjemy w czasach, gdy bydgoskie pociągi trafiają do Deutsche Bahn, a nasze sieci handlowe wchodzą ostro nawet w trudny, niemiecki rynek, wymagający przede wszystkim jakości? Że firmy z branży IT pną się w górę w europejskiej hierarchii? Że od 1990 roku jesteśmy bodaj najlepiej rozwijającym się gospodarczo krajem europejskim pod względem PKB? Oczywiście nie jest idealnie, ma to również związek z zarobkami przeciętnych pracowników (niskie w porównaniu do innych nacji), ale jak słyszę stwierdzenia "najpierw trzeba coś produkować, żeby sprzedawać" to krew człowieka zalewa.
W ten sposób przykładowy Kaczyński ma łatwe pole do populistycznego działania, w stylu "zabieremy bankom, damy ludziom", albo wręcz na zasadzie "wszystkim damy, a komu zabieremy cicho sza". JK chce modzić w systemie bankowym, podczas gdy jest on bodaj najzdrowszy w Europie, a ilość kapitału zagranicznego jest na odpowiednim poziomie, w ostatnim czasie wręcz spada. Dzięki temu, że nasz system bankowy jest stosunkowo zdrowy, nasza gospodarka się stabilnie rozwija. JK jednak już zapowiada, że chce tu namodzić. I jak tu oddać głos na jego partię? Mimo, że światopoglądowo raczej się zgadzam z linią tej opcji, nie mogę przymykać oczu na tego typu populizm. Natomiast stwierdzenie "zabieremy bankom" trafia, jak widzę, na dosyć podatny grunt - no bo kto lubi banki?
Fakty są takie, że żeby komuś dać, innym trzeba zabrać. Od partii politycznych oczekuję więc racjonalnych, konkretnych deklaracji gdzie zamierzają poczynić oszczędności i gdzie te oszczędności zostaną ulokowane, w jakim sektorze. Bowiem budżet z gumy nie jest.
sanderuss napisał(a):

|
A rzad robi firmom pod gorke caly czas wiec naprawde bedzie ciezko zaistniec na rynku ukrainskim.
|
Którym firmom? Przecież de facto największe firmy mają stosunkowo mniejsze obciążenia podatkowe, niż te najmniejsze...Żeby była jasność - jak słyszę ministra finansów, który mówi, że "...obciążenia podatkowe (...) wynoszą w Polsce ok. 32 proc...", to nóż w kieszeni się otwiera.
AYALA napisał(a):

|
Polskie firmy jadą już Szpeniu na oparach a wejdą tam sieci marketów (Kauflandy,Lidle,Tesca,Biedronki) i pewnie samochody (Opel i Fiat) a jak doskonale wiesz to nie są Polskie marki.
|
O co chodzi z tą Biedronką? Zarobki nie niższe, niż jej w polskich odpowiednikach (kiepskie pieniądze oczywiście), podatek dochodowy pięknie odprowadzają (240,78 mln zł podatku CIT w 2011 roku, 11 miejsce wśród wszystkich firm), dzięki współpracy z tą siecią rozwija się cała masa polskich firm, przykład:
Cytat:
Współpraca Mlekovity z dyskontami, zwłaszcza z Biedronką, pozwoliła firmie na niewyobrażalny rozwój. W ostatnim roku obroty Mlekovity przekroczyły 3 mld zł.
- Marka własna daje szansę szybkiego sukcesu, gdyż pomija szereg kosztów m.in. wejścia na rynek, wspierania sprzedaży, budowy szerokich asortymentów. Jest wehikułem szybkim, ale niebezpiecznym, zatem nie dla każdego. Korzyść to wygenerowanie produktu, który po prostu jest tańszy w porównaniu z produktami markowymi z odpowiedniej "półki" jakościowo-cenowej, a ryzyko to pokusa konkurenta do zaproponowania dystrybutorowi jeszcze tańszego "tego samego", czyli wypchnięcie go z szybkiej ścieżki korzystnej sprzedaży - tłumaczy dr Maria Andrzej Faliński, dyrektor Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji.
|
Jak tu porównać taką Biedronkę np. z polskimi, krajowymi interesami pana Solorza, który przede wszystkim dotuje Cypryjczyków i swoje konto? Ile polskich firm oddaje do budżetu większy podatek dzięki współpracy z Portugalczykami? No właśnie. Oczywiście nie należy prowadzić swojego biznesu opierając go wyłącznie na tej współpracy, ale tutaj już pole do popisu dla właścicieli tych firm żeby szukać również innych rynków zbytu.