Arboleda nie miałby życia w Krakowie. Nie wierzę, by był tak nieogarnięty i chciał tu przyjść. Ewentualnie można byłoby zorganizować galę walki, a starciem wieczoru uczynić rywalizację Donalda z Mańkiem. To jedyny sens, jakiego dopatrywałbym się w tych dziennikarskich pierdołach.
