63.5 Kg napisał(a):

|
Amica miała te same warunki...
|
No OK, ale albo gramy w piłkę nożną, albo w jakąś mutację hokeja. To co się przydaje w normalnych warunkach meczowych, przy takich jajach (płyta + pogoda) nie zdaje egzaminu.
Nie twierdzę, że byśmy wygrali, ale dla mnie wynik meczu rozegranego w takich kuriozalnych warunkach nie jest miarodajny. Nie można wyciągać na jego podstawie wniosków.
W piłkę nożną gra się na boisku trawiastym. Nie na namokniętym bajorze (patrz Stadion Narodowy) i nie na kartoflisku zasypanym śniegiem. Może zacznijmy wreszcie wymagać chociaż podstaw organizacyjnych? A jeżeli wszystkie te podgrzewane murawy (to w Poznaniu trudno nawet murawą nazwać) to pic na wodę - może też nie powinniśmy rozgrywać meczy w grudniu? Aura i tak była bardzo łaskawa, że posypało dopiero teraz.
mr_kwolf napisał(a):

|
Widze, że całkowicie nie załapałeś istoty mojego postu. A z czego wyczytałeś że jestem "tym odklejonym, który blablabla" to nie wiem. Wróżbita Maciej?
|
To chyba Ty nie wyłapałeś różnicy między poważnymi ligami a naszą. Tam niespodzianki się zdarzają, u nas poziom jest tak niski, że wynikami zwykle rządzi przypadek. Na przykład - pomocnik strzeli bramkę z dystansu. W wielu ligach - normalka. U nas - nie, bo ewidentnie próbował dośrodkować. Typowanie wyników w naszej lidze to jak gra w totolotka. Może paść każdy.
Wisła ma najlepszą obronę w lidze? Od Jagiellonii dostaje piątkę. To może drużyna z Białegostoku jest po prostu mocna? Nie, gdzie tam, raz wygra, raz przegra, raz zremisuje - i tak w kółko.
Legia jest liderem, Ruch dostaje w pałę od każdego. Ruch wygrywa.
Nie ma wahań formy, jest czysty przypadek. A wynika to z żałosnego poziomu sportowego. Nie ma stabilizacji formy, bo w większości wypadków nie ma czegoś takiego jak umiejętności piłkarskie. Brak powtarzalności.