Wyświetl pojedynczy post
emj10
Senior Member
 
Od: 05.2006
Skąd: Opoczno/Warszawa

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#24878
Stary 06.12.2013, 20:22
Dyskusje dotyczące gazu trwają w temacie od kilku lat, więc trzeba odświeżyć informacje. W ostatnich dniach pojawiło się kilka newsów wartych uwagi, w szczególności w sprawie gazu łupkowego.
Cytat:
2013-12-06

Gaz łupkowy w 2014 roku? Minister środowiska studzi nadzieje

Wczoraj Maciej Grabowski zapowiedział na najbliższą środę konsultacje w sprawie ustawy - między innymi z inwestorami i geologami.



Dziś jako gość Trójki minister był pytany o możliwość przemysłowego wydobycia tego surowca już w 2014 roku. Taką możliwość sugerował wcześniej Piotr Woźniak, główny geolog kraju. Minister był jednak ostrożniejszy. Jak mówił, na razie w ogóle nie wiadomo czy jest potencjał do przemysłowego wydobycia. Do tego potrzeba pięciokrotnie więcej odwiertów. Jeżeli uda się je przeprowadzić w ciągu 4 lat, wówczas będzie można oszacować czy Polska ma szansę na przemysłowe wydobycie gazu łupkowego, a jeśli tak, to na jaką skalę.
Minister bronił wybranej przez siebie formy konsultacji, do których dopuścił inwestorów. Jego zdaniem, powinni mieć wpływ na rozmowy jako ci, którzy wykładają pieniądze. To nie państwo będzie ryzykowało swoje środki - mówił minister.
Minister Grabowski przyznał, że rząd jest podzielony w sprawie gazu łupkowego. Dlatego na razie nie wiadomo czy będzie jeden projekt ustawy węglowodorowej, czy też dwa obecnie procedowane - autorstwa ministerstw skarbu i środowiska.
Maciej Grabowskiliczy, że 40 procent zysków z wydobycia trafi do Skarbu Państwa.
Cytat:
2013-11-28

Gaz łupkowy w Polsce: komercyjne wydobycie surowca tuż tuż

– W przyszłym roku w Polsce ruszy komercyjne wydobycie gazu ze złóż łupkowych – powiedział w rozmowie z DGP wiceminister środowiska Piotr Woźniak.



Według niego obecnie nie sposób przewidzieć, gdzie konkretnie rozpocznie się to wydobycie, ale statystyka daje podstawy, aby sądzić, że to się stanie. – Firmy poszukujące nie traktują już tych wierceń tak samo jak konwencjonalnych. Zaczynają wyciągać wnioski z wyników sąsiednich odwiertów, uczą się na własnych i cudzych błędach – argumentuje Woźniak.
Jego zdaniem w ciągu roku, dwóch można się spodziewać przeprowadzenia 100–200 odwiertów. Dotychczas w Polsce wykonano ich 51. – Tymczasem w pozostałych krajach Europy doliczyliśmy się ich zaledwie kilku: dwóch lub trzech w Danii i jednego w Wielkiej Brytanii – mówi nam wiceminister. Według niego spółki poszukujące w Polsce niekonwencjonalnego gazu przyspieszą działania, ponieważ kończy się okres, na jaki zostały przyznane koncesje. Wygasają one w 2014 i w 2015 r. – Przedsiębiorstwa będą więc nadrabiać to, czego nie zrobiły do tej pory – mówi Woźniak.
Perspektywa przeprowadzenia ponad 100 kolejnych odwiertów poszukiwawczych oznacza kolosalne wydatki. Obecnie szacuje się, że koszt jednego tego typu procesu to 30–35 mln zł.
Według wiceministra trzeba się też pogodzić z tym, że część firm zejdzie z koncesji. Jednak te obszary będzie można przyznać pod badania kolejnym koncesjonariuszom. Woźniak nie wątpi w to, że znajdą się chętni.
Optymizmu wiceministra środowiska co do szybkiej perspektywy rozpoczęcia komercyjnych wierceń gazu z łupków nie podziela prof. Stanisław Rychlicki z Katedry Inżynierii Naftowej AGH. Według niego ogłoszony niedawno sukces odwiertu przeprowadzonego przez firmę San Leon, gdzie przepływy gazu są zacznie większe, niż oczekiwano, nie daje podstaw do tego, by mówić o przełomie. – Pamiętajmy, że czym innym jest stwierdzenie obecności gazu, a czym innym opłacalność eksploatacji. Znane są w geologii przypadki bardzo dużych przepływów gazu, które trwały bardzo krótko. Taka możliwość istnieje także w przypadku odwiertu San Leon. Poczekajmy, gaz będzie występował dłużej, to będzie można powiedzieć, że jest przełom. Obecnie o perspektywach ekonomicznych trudno coś wiarygodnie ocenić – argumentował prof. Rychlicki w rozmowie z serwisem WNP.pl.
Dodał też, że w tym roku wykonanych zostanie w Polsce mniej odwiertów niż w ubiegłym. Ten regres wynika, zdaniem prof. Rychlickiego, z braku prawa. – Kiedy brakuje rozwiązań prawnych, inwestorzy czekają na to, aż takie się pojawią. Niestety prace nad nowym prawem ciągną się już cztery lata. Nie wiem, dlaczego trwa to tak długo. W Wielkiej Brytanii wystarczyło sześć miesięcy – stwierdził ekspert w dziedzinie poszukiwań złóż gazu i ropy.
Ma jednak nadzieję, że zmiany w kierownictwie Ministerstwa Środowiska spowodują, że prace legislacyjne przyspieszą i doczekamy się odpowiednich przepisów.
Wczoraj szczelinowanie jednego z odwiertów na terenie koncesji Lubartów (w gminie Niedźwiada) rozpoczęła spółka Orlen Upstream. To drugi w tego rodzaju zabieg prowadzony przez tę firmę. Dotychczas na obszarze koncesji Lubartów Orlen Upstream wykonał trzy odwierty badawcze.
Niby dwugłos, ale jak wczytać się w szczegóły, które podkreśliłem w obu wypowiedziach to dwugłos jak najbardziej zbieżny ze sobą jeśli chodzi o meritum. Perspektywa jaką podaje się w obu wypowiedziach wskazuje, że z jednej strony za 4 lata będzie można oszacować, czy są szanse na przemysłowe wydobycie gazu łupkowego, a z drugiej w ciągu 2 lat może powstawać nawet 100-200 odwiertów przy obecnych 51 odwiertach. Podawałem kiedyś informacje, że do przemysłowego wydobycia potrzebne jest minimum kilkaset odwiertów, a optimum ok. 1000 odwiertów co oznacza, że dopiero w okolicach 2020 roku może ruszyć na dobre machina wydobywcza. Biorąc pod uwagę taki scenariusz, a także opóźnienie budowy gazoportu do końca 2014 roku, bądź połowy 2015, czyli zarazem opóźnienie jego rozruchu, a także osiągnięcie maksymalnej przepustowości i zakładanej rozbudowy z poziomu 5 mld m3 do poziomu 7,5 mld m3 trzeba spojrzeć inne warianty konieczne do zabezpieczenia bezpieczeństwa energetycznego Polski po roku 2020. Widać, że w ostatnich miesiącach nasiliła się kampania na rzecz promowania gazu LNG, więc ciekawym rozwiązaniem może być drugi gazoport w Gdańsku. Od jakiegoś czasu pojawiają się głosy, że PGNiG bierze pod uwagę taką inwestycję zważywszy na problemy z pływającym terminalem LNG w Kłajpedzie. Litwini nie dość, że weszli w spór z Gazpromem to z tego co się słyszy nie mają pieniędzy na sfinalizowanie tej inwestycji (dodam, że 10 razy tańszej niż nasz gazoport w Świnoujściu) i próbują załatwić kredyty z europejskich instytucji. Pływający terminal LNG w Gdańsku mógłby być zarazem kolejnym krokiem do dywersyfikacji dostaw gazu, ale także gdyby dogadać się z Litwą moglibyśmy ominąć weto Gazpromu.


Ciekawie też wygląda mapa gazociągów należących do Gazpromu.


Wstrzymanie budowy South Stream przez KE, problemy z gazociągiem przebiegającym przez Ukrainę zwłaszcza pamiętając o tym, że Ukraina nie płaci od sierpnia za gaz oraz spór Rosji z Brukselą ws. dochodzenia antymonopolowego Gazpromu pokazują, że istnieje pole do zagospodarowanie przez Polskę w regionie CEE.