Co do Jagi: w górę, w dół, w górę... i tak w kółko. Przegrana z Piastem - wygrana ze Śląskiem. Przegrana z Lechią - wygrana z Wisłą. Kolej na porażkę z Pogonią?
Ja naprawdę jestem "wkurzony" na moich białostockich ziomali. Wiedzieli, że będą grać z ekipą z Krakowa, ale coś im się pochrz...ło i przegrali NIE z tą drużyną co trzeba, wygrali też NIE z tą drużyną, co wygrali by mogli

Ech, Jaga, co wy wyprawiacie? Potrafiliście pokonać Śląsk (2 razy), rozbić Ruch i ziemniaki, ale dla Legii i pasiastych byliście zdecydowanie zbyt "gościnni".
Ładnie to tak, bić przyjaciół a oddawać punkty największym "siekierom"?
Jeśli chodzi o naszych, faktycznie dziwny mecz. Obrona jednak nie stanęła na wysokości zadania. Zanim się "obudzili" było 2:0. Sam Arek Głowacki nie wystarczy, nawet gdyby łatał dziury za innych i jeszcze strzelał bramki - zupełnie jak dziś. Szkoda, ale wynik w Białymstoku mniej boli, niż gdyby nas tak załatwili właściciele pola z ziemniakami na Bułgarskiej. Oby teraz odwróciło się koło fortuny i z kolei do nas uśmiechnęło piłkarskie słoneczko.
Jedyną regularnością jest chyba to, że w naszej porąbanej lidze nic 2 razy się nie zdarza. Jaga po 6:0 z Ruchem wróciła do szarości, poznaniacy po 6:1 w Krakowie o mało nie przegrali u siebie z Zagłębiem. Oby ta prawidłowość działała nadal. A Jadze życzę miejsca w górnej połówce, najlepiej zamiast ludków w paski bądź hodowców ziemniaków. Howgh!