PhantomRanger napisał(a):

|
Prawda jest jednak taka, że jest to efekt przepłacanych gwiazdorów, którzy powinni dostawać 10x mniej niż dostają.
|
W mojej opinii to przede wszystkim żenujący stosunek ceny do jakości w przypadku zagranicznych niedojd zatrudnianych przez nasze czołowe kluby. W zdecydowanej większości normalnie funkcjonujących drużyn grę ciągną zawodnicy zza granicy, najlepiej opłacani w drużynie, kupowani tylko i wyłącznie po to, żeby podnosić poziom gry drużyny w stosunku do możliwości, które daje rynek lokalny. To im daje się najwięcej, to od nich się najwięcej wymaga, natomiast zawodnicy krajowi przede wszystkim ich uzupełniają.
W przypadku polskich klubów zgadza się tylko termin "najlepiej opłacani w drużynie". Kiedy Legia osiągała najlepsze wyniki w ostatnim czasie? Wtedy, gdy miała Radovicia i Ljuboję w formie i świetnie dopasowanych do nich Polaków, na których potem krocie zarobiła. A i tak przecież nie były to w żaden sposób imponujące wyniki dla kogokolwiek w Europie. Teraz bez Koseckiego w formie mają absolutne zero szybkości w ataku - a jak nie masz techniki lepszej od rywala, to jedynym czynnikiem, który może go zaskoczyć jest szybkość, dynamika. U Legionistów poza Kuciakiem w bramce w zasadzie nikt nie jest progresem w stosunku do zawodnika z Polski. No, może jeszcze Dwaliszwili, ale to tylko dlatego, że kompletnie nie ma dla niego alternatyw w ataku.
A bulą za nich naprawdę sporą część budżetu, co więcej, mimo że absolutnie zawodzą, to nie ponoszą tego najmniejszych konsekwencji. Absolutnym ewenementem w tym towarzystwie jest Vrdoljak, czyli gość, z którego nie ma żadnego pożytku, gorszy od każdego z defensywnych pomocników w ich składzie, nawet od Gola, który poszedł do Amkaru i radzi sobie w silniejszej lidze bardzo dobrze, a mimo to, z jakiegoś względu ma zapewniony immunitet na granie niezależnie od tego, co faktycznie tej drużynie daje. Co o tym decyduje? Prezencja...? Nigdy chyba tego nie będę w stanie pojąć.
Generalnie są dwie opcje, które mogą polski futbol z tego łajna wyciągnąć - albo faktycznie polskie kluby zaczną inwestować poważne pieniądze w poważnych zawodników zza granicy, albo odpuszczają sprowadzanie szrotu i znacząco podnoszą poziom szkolenia, stawiają na podniesienie poziomu oddolnie, stawiają na własną produkcję piłkarzy. Nie ma w tym przypadku żadnego półśrodka, albo wóz, albo przewóz, każdy z półśrodków jeszcze bardziej będzie ten nasz futbol rujnował i staczał coraz niżej - o ile jest to możliwe.