Świetne jest to, że na Wisłę momentami patrzy się z niekłamaną przyjemnością. Jeszcze przed sezonem należałem do grona niewidzących Smudy przy R22, ale powoli trzeba zbierać popiół, żeby głowę posypać.
Zastanawiam się, co stało się z Chrapkiem. W zeszłym sezonie ciężko się na niego patrzyło, a na podstawie jego gry trudno było optymistycznie zapatrywać się na jego przyszłość (chociaż byli tutaj tacy i wychodzi, że mieli rację). Teraz jest jednym z najbardziej inteligentnie grających piłkarzy w ekstraklasie. Dzisiejsze podanie do Guerriera - klasa światowa.
Zresztą, co tu dużo mówić, niemal każdy piłkarz gra teraz lepiej. Ciekawe, ile w tym zasługi Smudy, a ile regularnych pensji.
No i jeszcze Guerrier. Kiedy do Legii przychodził Ojamaa, w mediach można było wyczytać peany na jego cześć (niektórzy cieszyli się nawet, że porzucił Poznań na rzecz Warszawy). Miał to być jeden z tych piłkarzy, którzy poprowadzą stołeczny klub na podbój Europy (teraz brzmi to trochę zabawnie). Z kolei gdy do Krakowa, po sporych perypetiach, zajechał Guerrier, trudno było oprzeć się wrażeniu, że kolejny dzikus, maksymalnie poziom Juniora Diaza. No ale póki co Haitańczyk prezentuje się lepiej od Estończyka (nawet jest mniej egoistyczny, a pewien portal w którymś z tekstów już chciał przypiąć mu łatkę), chociaż czasem patrząc na jego grę, można sobie pomyśleć, że ktoś przymocował do wozu 4 dyszle, do każdego zapiął konia i teraz ciągną w inną stronę. Jeśli Smudzie uda się go ogarnąć, to będzie spory pożytek (mam nadzieję, że także finansowy).
Aha, żeby było jasne - trudno (wciąż) porównywać Guerriera i Ojamę (ten drugi ma jednak udokumentowane sukcesy, nie tylko strzelenie bramki Hiszpanom), ale póki co nieźle to wygląda. Mam nadzieję, że karta się nie odwróci.
