Przegrać 5 meczów w LE pod rząd to "zjawiskowe uczucie" i nie chciałbym być teraz w skórze kibiców warszawskich. Zwłaszcza że parę lat temu nasza Wisełka zaczęła LE od dwóch bolesnych porażek z Odense i Twente - i wówczas nam nie było zbyt wesoło. Na szczęście potem przyszły zwycięstwa. A czy teraz współczułbym Legii? Chyba tylko do momentu, gdy przypomnę sobie gole zza boiska (R22 i ślepota sędziów się kłania). Ale jeśli w ten sposób zdobywa się mistrzostwo, to potem zderzenie z prawdziwą piłką w Europie jest wyjątkowo nieprzyjemne.
Gdzieś w sieci złapałem właśnie świeży kawał:
Dlaczego autostrady w Polsce powinni budować piłkarze Legii? Bo wtedy kierowcy nie zobaczyliby żadnej bramki! 