|
Z jednej strony, nie dziwię się ekipie Lazio. Grali z najgorszą ekipą tegorocznej LE, a w lidze niebawem ciężki bój z Napoli, które też ostatnio formą nie zachwyca. Stąd nieco "na luzie" podejście do meczu zarówno przez piłkarzy, jak też trenera. Dla nich rozgrywki serie A są w tym momencie bardziej istotne, gdyż chcą się również w przyszłym roku do pucharów załapać. Nawet gazety napisały krótko: Missione compiuta per la Lazio, robota odbębniona, szykujmy się do ligi.
A Legia? Jak w przysłowiu, gdzie jednooki jest królem wśród ślepców. Tylko że nawet to jedyne oko zaczyna szwankować. I nawet gdyby w ostatnim meczu o nic udało im się coś strzelić - nie zamażą całościowego, fatalnego obrazu swojej gry. W porównaniu do sezonu pucharowego 2011/12 mamy gwałtowny zjazd w dół. Wówczas Legia (oraz nasza Wisełka) mierzyły się z o wiele silniejszymi ekipami, jak PSV - i Twente. Wtedy nawet Holendrzy i Anglicy tracili punkty (w Krakowie), a dziś słaba drużyna z Cypru bije Legię na jej terenie. Helou, gdzie jest #k.#a# dno? - ma ochotę zapytać nawet najspokojniejszy piknik. Echo odpowiedzi utonęło w czeluściach studni... :-(
„Chłop pańszczyźniany pracował dla pana feudalnego na początku XVI wieku 52 dni w roku, a później 104 dni. I to był feudalny wyzysk. My na początku XXI wieku pracujemy dla Najjaśniejszej Rzeczypospolitej 164 dni. I to jest sprawiedliwość społeczna” ( R. Gwiazdowski)
|