serek.c2 napisał(a):

|
Emj - proszę Cię, sprawa jest błaha (w porównaniu do) i nie ma co do niej dorabiać ideologii. Nie chcę Cię martwić, ale kredyt samochodowy, hipoteczny, studencki, konsumencki czy kij wie jeszcze jaki ma prawie każdy w tym kraju (i to bez dostępu do konfitur). Może facet żyje sobie ponad stan i tyle. Twoje wnioski idą chyba "nieco" zbyt daleko... Zresztą - jeśli sprawa jest choć trochę zbliżona do Twoich domysłów, to pewne środowiska nie popuszczą tematu.
|
Porównywać można wszystko to wszystkiego co nie oznacza, że pojedynczy śmierdzący przypadek jest błahy. Kolejna afera rządu Tuska idąca tym razem w miliardy nie może przykrywać tych drobniejszych występków, które są albo na granicy prawa, albo idą już w konkretne paragrafy.
Jakby tak policzyć te kredyty, albo łączną ich wartość to uspokajam. Klasa średnia miałaby problem załapać się na kredyt na 80 metrowe mieszkanie wielkości 500 tys. zł (patrząc po liczbach nie było tam wkładu własnego), a do tego różnego rodzaju kredyty (brane w tym samem czasie, w tym sejmowe niedostępne dla zwykłego Kowalskiego). Hofman żadnej zbrodni nie zrobił, że korzysta z kredytów, ale pokazuje to, że żyje mocno ponad stan, aby dostosować się do wysokiego poziomu kolegów (również prezesów KGHM) i dlatego, gdyby nie konfitury (również dla żonki) marnie wyglądałoby spłacanie bankom tego typu sum. Mam często absmak jak słyszę o lokalnych politykach, głównie tych kadencyjnych, którzy od razu lecą do banku, aby korzystając z 5 cyfrowej pensji brutto zafundować sobie ciekawsze gniazdko, dlatego politykier, który widać od małego (studiów) leci na kredytach powoduje u mnie zapalenie się lampki kontrolnej.
Poza tym nie będę ukrywał, że mam niechętne podejście do kredytów o czym pisałem już nie jeden raz. Sam nigdy nie brałem i nie zamierzam korzystać z "pomocy" banków, a mimo to zrealizowałem w ostatnich latach kilka inwestycji, które oczywiście wiązały się z większym wysiłkiem niż wzięcie kredytu na mieszkanie od developera. Dodatkowo staram się odradzać znajomym taki ruch, gdyż tak jak ostatnio mówiłem bliskim mi nowożeńcom lepiej poświęcić się ze 2-3 lata zaciskając pas niż iść na łatwiznę i mieszkać przez 30 lat w nieruchomości banku. Hofman jak widać ma inne podejście, choć przy jego pensjach wystarczyłyby mu 2 lata z samych pensji na uzbieranie kasy na mieszkanie (nie liczę zarobków żonki).
PS. Szpen, uwierz mi Hofman i Wipler to nie są kumple. Nigdy nimi nie byli, ani też nigdy nimi nie będą.
PS2. Ponadto nie zauważyłem, że to mieszkanie Hofmana na kredyt jest cały czas podnajęte. No nic, typowy kredyt dla Kowalskiego, który może w tym samym czasie korzystać z mieszkania w hotelu poselskim
