|
w drugiej połowie ze strony gości poszły cztery niemal identyczne akcje - i cztery razy daliśmy się zjeść:
grali szeroko prawą stroną, doskakiwał Bunoza - kompletnie bez asekuracji, 1 na 1 - w tym czasie stoperzy cofali się w pole karne, robiąc w obronie wyrwę na jakieś 20 metrów - w tę lukę schodził jakiś scyzor i spod końcowej linii grał piły, które lepsza druzyna zamienia na gole.
Piszę to któryś raz, ale w obronie gramy wiejsko. Wychodzi nam wysoki press, ale kiedy go braknie - bazujemy na indywidualnościach, kompletnie tracimy system.
Tracimy mało bramek a potem trafia się Bydgoszcz czy Zabrze - zespoły, które mają pomysł i spokój z przodu - no i wielkie zaskoczenie.
Nie wszystko da się nadrobić agresją.
są kibice i kibuce, Kraków wiedzie prym w tej sztuce
|