Tarann napisał(a):

Pierwszy mecz w którym zabiegaliśmy rywala gdzieś tak na przełomie 70/80 min, cieszy zwłaszcza, że bieganie i agresja to 2 z 2 atutów koronkarzy. W drugim elemencie też nokaut. Burliga może głupio, ale poszła za nim drużyna( nie był to pierwszy raz w tym sezonie), co nie miało miejsca choćby w czasach polowań na Meliksona.
Ogólnie cieszy postępujący proces "budowy" drużyny.
|
To jest zdecydowanie największy plus tego sezonu. Widać, że zaczynają być drużyną a nie zlepkiem mniej lub bardziej biegających kopaczy. To niewątpliwa zasługa Smudy bo jak inaczej to ocenić? Pewnie przybywające punkty sporo do tej postawy dołożyły (atmosfera) ale raczej w pierwszej kolejności to trener ich poskładał do kupy. W końcu większość gra ze sobą od dawna ale dopiero teraz widać, że zaczynają walczyć wspólnie.