Przecież większość bramek straciliśmy w pierwszej połowie, a wtedy większość stanowili podstawowi zawodnicy. Albo Słowacy mieli dzień konia, albo nasze grajki źle zniosły zagraniczną podróż
Wstyd straszny. Oby to było jednorazowe rozluźnienie.
Aha o ile dobrze pamiętam to grali na sztucznej murawie

Jeśli tak, to będzie na co zwalić
