FraMat napisał(a):

Dobrze napisałeś, że jak sie nie wie, o czym sie mowi, to lepiej milczec, a nie robic z siebie idiote.
To że dziennikarz utożsamia molestowanie z pedofilią to nie znaczy nic oprócz tego, że dziennikarz szuka sensacji, bo latwiej sprzedaje się kamliwy tytuł o księdzu skazanym za pedofilię niż o księdzu skazanym za molestowanie.
|
Ciekawe w tym wszystkim jest kilka spraw:
Akurat następcą rzeczonego księdza skazanego za molestowanie jest znajomy ksiądz z mojej parafii ks. Janusz.
1) parafianie jak parafianie - jedni pisali do Watykanu, drudzy wylewali żale na wyrzucenie ich proboszcza... ciekawsze w tym wszystkim jest to, że Ci pierwsi to raczej nie czują się specjalnie z lokalną wspólnotą Kościoła związani....
2) ksiądz został skazany za molestowanie, po zatarciu skazania został powołany na proboszcza innej parafii, nie doszło do popełnienia przez żadnych czynów, które można by nazwać recydywą - czyli prawdopodobnie ksiądz zrozumiał swoje błędy.......
3) skoro tak wielcy przeciwnicy pedofilii są jednocześnie w gremialnej ilości zwolennikami teorii resocjalizacji skazanych, to dlaczego wobec rzeczonego księdza "teorii resocjalizacji" nie można zastosować

?
4) ciekawy jest również stosunek tychże osób (przeciwników księży - pedofili) do innych pedofilii - przypomnę choćby kwestię skazanego za pedofilię (nie za molestowanie) swoich małoletnich pacjentów nieżyjącego guru polskiej psychologii Andrzeja Samsona, o innych Polańskich nie mówiąc..... wówczas stają oni w obronie biednych i gnębionych, zabłąkanych ludzi....
5) mój Ś. P. dziadek w kieszeniach zawsze miał nagromadzonych sporo cukierków, kiedy wychodził na spacer w podeszłym wieku (80 lat) siadał na podwórku na ławeczce częstował dzieci cukierkami i głaskał je po głowach - czy to już pedofilia

? Wg jednej z matek takiego dziecka (zatwardziałej antyklerykałki) to jak najbardziej tak. Ponieważ byłem świadkiem tej całej awantury, po której dziadek nie mógł dojść do siebie przez długi czas - paniusi się dostało - jeno słowem, a że paniusia nie znała mnie, to rzuciła się do sądu o znieważenie jej publiczne i zadośćuczynienie. Skończyła z wielkim wstydem (całe podwórko - 4 bloki poświadczyły, że to paniusia się myli), wielką traumą biednego dziecka (dzieci chłopaka przestały tolerować na podwórku), bo i sporymi kosztami procesu - bo pozew wzajemny został przez mnie wygrany. Mała dla mnie pociecha, bo w międzyczasie przygaszony dziadek zmarł....
A Paniusia wyprowadziła się w końcu z rodziną do "Wielkiego Miasta" - pewnie jej się tam dobrze wiedzie...