Za moment połowa ligi za nami... tfu... połowa ligi w dawnym wydaniu. Popatrzmy jak runda mistrzowska wyglądałaby, gdyby rozgrywana była już w tamtym sezonie.
1. Legia 34 pkt.
2. Amika 32 pkt.
3. Śląsk 24. pkt.
4. Piast 23 pkt.
5. Górnik 22 pkt.
6. Dyskobolia 21. pkt.
7. Wisła 19. pkt.
8. Lechia 19 pkt.
Legia miałaby 2 punkty przewagi nad Amiką, 10 punktów przewagi nad Śląskiem i aż 15 punktów nad Wisła i Lechią. Walka o MP rozegrałaby się w 90% między Legia, a Amiką, ale o ostatnie miejsce na podium powalczyłby drużyny z miejsc 3-8.
W tym sezonie wydaje się jednak, że tabela będzie bardziej spłaszczona i różnica punktowa między pierwszą szóstką będzie do odrobienia.
Co to oznacza dla drużyn nad kreską? Muszą utrzymać mniej więcej taką średnią punktową na mecz, aby liczyć się na wiosnę.
Co to oznacza dla drużyn spod kreski? Otóż trzeba ciułać każdy punkt, bo każdy remis może być na wagę złota oznaczająca utrzymanie się nad kreską i zapewnienie sobie bytu ligowego.
PS. Równie dobrze zajmując 4 miejsce można trafić od razu na derbowego rywala i wynik też może być niekoniecznie korzystny
