|
Warto przytoczyć, ze choć Pan Gerard był całe życie związany z Ruchem, to Wisełka też była dla niego ważnym klubem:
”Coraz mniej osób pamięta o niezwykłej przyjaźni Gerarda Cieślika i Mieczysława Gracza - legendarnych piłkarzy Ruchu i Wisły.
- Wisła zawsze była drugim najważniejszym klubem - opowiada Cieślik. Gdy w 1959 roku znakomity napastnik niebieskich kończył karierę, na pożegnalnego przeciwnika wybrał właśnie zespół spod znaku "Białej Gwiazdy". Z tej okazji do Chorzowa przyjechał sławny piłkarz Wisły Mieczysław "Messu" Gracz. Panowie serdecznie się wyściskali, a jako pożegnalny upominek Gracz wręczył Cieślikowi wspaniały sygnet z emblematem Wisły. - Pewnie, że mam go do dziś! Na co dzień zakładam jednak pierścień z logo Ruchu - zaznacza Cieślik.
Przyjaźń chorzowianina i krakusa zaczęła się na zgrupowaniu reprezentacji. - Miałem 19 lat i przyznam, że w nowym towarzystwie czułem się nieswojo. Gracz otoczył mnie opieką. A jak on grał! Ile ja bramek po jego podaniach strzeliłem - uśmiecha się Cieślik. Kibicom, których dziwi niecodzienny pseudonim Gracza, warto wyjaśnić jego pochodzenie. Otóż Gracz dosyć niewyraźnie wymawiał słowo "mecz". Kiedy mówił o meczu, to słyszało się, jakby mówił o... messu. ”
|