FraMat napisał(a):

Ostatnio rzucił mi się w oczy jeden zasadniczy polegający na (nie)umiejetności rozgrywania piłki od tyłu.
Wygląda to tak, że kiedy w okolicach środka pola mamy piłkę to gracz ją posiadający truchta z nią, patrzy w lewo, patrzy w prawo, znowu truchta.
[....] Jedynym piłkarzem, który wie w tym momencie co zrobić i podejmuje rozsądne ryzyko jest Ostoja. To ryzyko polega na przejściu z piłką u nogi do przodu, ewentualnym minięciu jednego przeciwnika, co sprawia, że zmienia się ustawienie na boisku i wygrywa się pewną, nową pozycje, zmienia się ustawienie Wisły i przeciwnika, co daje możliwość nieschematycznego zaatakowania.Jednak dzieje się to zbyt rzadko.
|
Ostoja bardzo rzadko wyprowadza piłkę od obrony ... a wg mnie jedynie 2 obrońców robi to kreatywnie: Głowa i Burliga; .. Głowa najczęściej po wejściu na połowę przeciwnika posyła długą piłkę do boku (bezpiecznie ale nie zawsze celnie). Bury natomiast po minięciu pierwszej zasieki zbyt często dochodzi do wniosku, że minie drugiego i owszem czasem mu się udaje ale straty w takiej sytuacji też mu się zdarzają
Chavez nie potrafi wyjść z piłką z własnej połowy i oby jak najrzadziej to robił.
Jovanovic kiedyś to robił ... ale ostatnio .. nie pamiętam kiedy się odważył.
Najciekawiej wyprowadza piłkę Bunoza ale ... tylko gdy jest bocznym obrońcą .. robi to dobrze z wykorzystaniem klepy do środka , czasem trochę pcha się w tłum.
My tu jednak dyskutujemy o wyprowadzaniu przez stoperów .. jako stoper Bunoza się jednak boi.
Cały jednak problem polega na tym że aby wyprowadzić piłkę to przynajmniej połowa drużyny musi żyć ( być pod grą) , tak aby była jakaś alternatywa.
Bierne patrzenie na kolegę "co zrobi" to osobny problem - to coś co wg mnie najbardziej nas odróżnia nas od tych lepszych drużyn klubowych w Europie ... związane to jest z mentalnością, wydolnością ...
Dopóki będziemy wygrywać z takimi przyzwyczajeniami nie zmienią się one szybko ...
