FraMat napisał(a):

Już raz odszedł. Podejrzewam, że teraz długo się będzie zastanawiał, zanim wybierze jakiś inny klub. Raczej będzie starał się przekonac do siebie trenera. A jesli nie przekona i w jego miejsce znajdzie sie ktos inny, lepszy, to chyba dobrze?
Oczywiście, życzę Małemu, żeby w końcu wpasował się do drużyny, żeby złapał wysoką formą i był naprawdę przydatny. Bo, na razie wygląda to kiepsko.
Co do samego meczu z Widzewem.
Moża pora na krytykę?
Wynik jest OK, ale mam kilka uwag. Wiem, że zaraz znajdą sie osoby, ktore powiedza, ze i tak jest dobrze, ale...
Jest dobrze co do wyników, natomiast sama gra jest pełna mankamentów.
Ostatnio rzucił mi sie w oczy jeden zasadniczy polegający na (nie)umiejetności rozgrywania piłki od tyłu.
Wygląda to tak, że kiedy w okolicach środka pola mamy piłkę to gracz ją posiadający truchta z nią, patrzy w lewo, patrzy w prawo, znowu truchta.
Z trybun czy na ekranie telewizyjnym wygląda to tak, że w danym momencie ma jedną tylko możliwość podania (najczęściej do boku, albo do tyłu), a on nadal truchta i sie rozglada. Po jakimś czasie podaje tam, gdzie wiadomo od dawna, że poda. Zero zaskoczenia. A przeciwnik stoi i niczym sie nie przejmuje. Tak bylo z Zagłebiem i tak było z Widzewem. Jedynym połkarzem, ktory wie w tym momencie co zrobić i podejmuje rozsądne ryzyko jest Ostoja. To ryzyko polega na przejściu z piłką u nogi do przodu, ewentualnym minięciu jednego przeciwnika, co sprawia, że zmienia się ustawienie na boisku i wygrywa się pewną, nową pozycje, zmienia się ustawienie Wisły i przeciwnika, co daje możliwość nieschematycznego zaatakowania.Jednak dzieje sie to zbyt rzadko.
Żeby uswiadomić o co mi chodzi, wspomnę przykład piłkarza, ktory robił to u nas świetnie: Issa Ba, a wcześniej, czasami robilo to Cantoro, choć przynajmniej o klasę od Ba gorzej.
Teraz jest kopanie piłki wszerz i pozorowanie ataku pozycyjnego, ktore i tak w 90% wypadków kończy się dzidą do przodu.Podsumowując: nie mamy kreatywnego środka, nie mamy żadnego playmakera. Owszem, niekóre wrzutki Chrapka czy Garguły sa fajne i skuteczne, ale tylko wtedy gdy przeciwnik źle się ustawi czy popełni błąd. Sami z siebie Chrapek czy Garguła niczego nie tworzą.
A rozgrywanie piłki w środku pola, kiedy Widzew grał w 10 i trzeba było szybko operować piłką z lewej na prawą i z prawej na lewą tak, by rozciągnąć szyki Widzewa wołalo o pomstę do nieba, gdyż osłabieni widzewiacy spokojnie nadążali za piłką i nie pozwalali na powstanie jakiejkolwiek luki, żeby można było coś sensownego zagrać.
W meczu z Widzewem było to aż bolesne.
|
+ głupie straty, niedokładności, podania od naszych otwierające Widzewowi wyjście na setkę...