kreseq napisał(a):

|
Nie lepiej tak po prostu podyskutować o piłce?
|
Czasami własnie wolę podyskutować o pierogach.
Przynajmniej wiesz co się dzieje i dlaczego jak przesolisz wodę są za słone. Dodatkowo wyjdzie na to że jednak ktoś flaków tez nie lubi. Jest w tym trochę logiki w przeciwieństwie do ligi która jest durna.
U nas w Wiśle jest tak jakoś wbrew logice - Bednarz 'piąta kolumna' wraz z 'królem Youtoube' za frytki wzmocnili zespół tak że drepta po piętach zespołowi który jest z 3-4 krotnie bardziej zamożnego miasta z prawie 3-krotnie większym budżetem. Jakoś ta nasza 'weilka smuda' która miała być naszą zgubą - odmieniła znaczenie zwrotu 'zrobię to samo za połowę ceny'. Śmiechy hihy ale (nie ważne dlaczego) się da. Co więcej - ledwo dostaliśmy licencję na grę w ekstraklasie i z 1/2 budżetu mamy w 'ostatniej jesiennej' kolejce szansę na lidera.
Dalej - na selekcjonera idzie trener z własnego podwórka - mam nieodparte wrażenie że kluczem który otwiera stołek selekcjonera jest cierpliwość prezesa. Czytaj - można obstawić ze następnym selekcjonerem będzie ten trener który pracuje z zespołem najdłużej. Boniek nie wybiera, wybierają cierpliwi prezesi. Czyli Stawowy ma szansę.
Co do L - tez cyrk na kółkach. Niby najlepsza szkółka, budżet największy, skazani na sukces tylko jednak nie potrafią tej przewagi udokumentować. Taka różnica na papierze powinna przekładać się na totalną dominację ligi i śrubowanie własnych rekordów. Gdzie to jest?
Wreszcie liga.... płaska tabela jak plecy. Czasami mam wrażenie ze płaska przez rotację trenerów i stołek selekcjonera. Schemat jest prosty - jeśli komuś nie idzie zostaje zwolniony, trafia do lodówki na miesiąc dwa a potem znów znajduje ciepła posadkę w klubie B. Niektórzy jak Smuda czy Stawowy nawet maja dublet. Jeśli ktoś jednak się jakoś tam sprawdza w Klubie X i jest szansa na zrobienie różnicy to PZPN od razu wkłada patyk w szprychy podstawiając stołek selekcjonera. Ech... aż miło dla kontrastu popatrzeć na MU - zmiana trenera widoczna od raz a nie jakiś 'efekt miotły'.
Jeszcze dodam fajne określenia (obok 'efektu miotły') charakterystyczne dla polskiej ligi 'trafić w formę' 'mieć formę' 'mieć wyniki', 'grac na aferę' czy 'opadliśmy z sił'.
Ta liga jest jak komentarz na Onecie - przekonująco durna.