Przyjemny wieczór.
Naprawdę miło oglądało się drugą połowę. Już nie ma co żałowac, że nie strzeliliśmy wora bramek. Sam fakt fajnej gry piłką (z wyraźną pomocą Widzewa, niestety) wystarczał. Trudno nie zauważyc, że trybuny zupełnie inaczej reagują, gdy tak gramy.
Szkoda mi Małeckiego i Boguskiego. Odnośnie do pierwszego - myślałem, że uda mu się strzelic, co pomoże mu wrócić na właściwe tory. Z kolei Rafał grał naprawdę dobrze - parę razy nie doczekał się podania - a znowu zbierze porcję połajanek. Moim zdaniem zupełnie niesłuszną.
Warto jeszcze zwrócić uwagę na rozsądne zachowanie Burligi po meczu. Kiedy Donald wymienił się koszulką ze swoim rodakiem i założył ją, Burliga doradził mu, że lepiej byłoby, gdyby nie miał jej na sobie.
Na koniec trochę o dopingu. Nasz był zdecydowanie lepszy niż w sobotę, momentami można było nawet wrócić wspomnieniami do dawnych lat.

A chociaż był to Widzew, to powiem, że wypadli pozytywnie. Wtorek, drużyna grająca padakę, a oni pojawiają się w dobrej liczbie. Prawda, mapa jest dla nich łaskawa, ale i tak robią swoje.