Karamazow napisał(a):

|
Na logikę: nikt nikogo nie werbuje na chybił trafił. Założyli mu kartotekę i zaczęli zbierać o nim informacje, które miały zadecydować o ewentualnym werbunku.
|
No to na logike jakie: jest prawdopodobienstwo ze osoba ktora interesuje sie obcy wywiad zglosi sie na ochotnika bez werbunku? Zwerbowano go w '68, uspiono, i zaczeto wykorzystywac kiedy zaczal prace w SG LWP. Poza tym biorac pod uwage realia tamtych czasow, ciezko mi uwierzyc ze kontrwywiad nie zainteresowal sie oficerem SG ktory zyl troche ponad stan niz inni. Wybudowal dom w centrum Wawy, posiadal prywatny jacht pelnomorski, samochod, utrzymywal gospodarstwa na wsi. Duzo za duzo aby nie zwrocic na siebie uwagi wielkiego brata. Poza tym perpetum mobile calej ta "zimnej wojny" byla rownowaga strachu ktorej wyznacznikiem bylo uzycie broni atomowej przez jedna ze stron. Ktos kiedys obliczyl ze ogolna moc broni jadrowej znajdujaca sie na stanie uzbrojenia we wszystkich arsenalach pod koniec lat siedemdziesiatych wystarczyla do calkowitej anihilacji zycia na planecie. Nie sadze zeby nawet tepym czerwonym dygnitarzom oderwanym od pluga granatami na tym zalezalo.