Wyświetl pojedynczy post
głos z trybun
Member
 
Od: 04.2013

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#4512
Stary 23.10.2013, 13:40
carpenter napisał(a):Wyświetl post
"Mordę Macierewiczowi" powinien zamknąć rząd, prezentując niepodważalne dowody na to że była to zwykła katastrofa. Tym czasem ja po ponad czterech latach śledztwa dalej nie wiem, jak samolot zderzył się z ziemią, podczas gdy urządzenia pokładowe wskazywały że był kilkadziesiąt metrów nad nią. Słońce peru stwierdził, kiedyś że nie ma nawet z kim przegrać wyborów, tymczasem od kilku lat nie jest w stanie zdyskredytować jednego "oszołoma"? Jak to świadczy o rządzie fakt , iż cały kraj jest zdezorganizowany, na skutek działań jednego "oszołoma"? Oszołoma dodajmy tu który został oszołomem, tylko dlatego, że swego czasu chciał rozliczyć zbrodniczy system...
Dobry tekst na blogu niepoprawni.pl

Cytat:
Zrzędzenie na rzekomy brak dowodów można ciągnąć w nieskończoność; wynika to bowiem tylko z poczucia przyzwoitości zrzędzących. A przyzwoitości w Polsce coraz mniej

Wokół zamachu w Smoleńsku prócz oszustw, kłamstw i przestępstw Moskwy i jej etnicznie polskich stronników trwa i rozwija się tyle niedorzeczności nie będących wynikiem złej woli, że na skórze wołowej ich nie spisać. Jedną z tych dla mnie niedorzeczności jest powszechne nawet u ludzi dobrej woli utyskiwanie na „brak dowodów”. Oto jak ujmuje to jeden z publicystów. Nie o Niego tu idzie, bo wypowiedź to charakterystyczna - była i jeszcze będzie powielana przez wielu:


Rząd obstaje przy wersji, na którą nie ma żadnych dowodów, zespół Macierewicza przy innej wersji, na którą też nie ma żadnych dowodów, bo w ogóle nie ma żadnych dowodów - wszystkie trzyma pod siedzeniem Putin i śmieje się w głos, patrząc, jak się głupie polaczyszki zagryzają (...) Media kolejny dzień produkują żałosną telenowelę, w której młócone są po raz enty te same po stokroć omłócone i niemożliwe do zweryfikowania bez dostępu do dowodów tezy.

Do rzekomego braku dowodów: ile to jeszcze może potrwać? Stąd do wieczności? Putin w rzeczy samej śmiać się musi w głos. Zamach miał miejsce już ponad 3 lata temu. Miłośnicy dowodów – w jakiejś części pewnie dyskretnie po temu stymulowani – już teraz dla swych właścicieli zdobyli ponad trzy lata. Ile zdobędą ich jeszcze? Jak jeszcze długo można bredzić o braku dowodów? Za Cyceronem: Jak jeszcze długo będziesz, Katylino, nadużywał cierpliwości naszej?

Wyobraźmy sobie, że za parę lat, powiedzmy w roku 2020, emerytowany już wtedy Putin wystąpi przez kamerami i oznajmi, że to on rozkazał zorganizować zamach, opowie o szczegółach, uzupełni to co już sami wiemy bez śledztwa, i wskaże polskich wykonawców. Myślę, że przy obecnym stanie rozkładu Polski Putin mógłby sobie na to pozwolić choć dziś. Jakie bowiem w Polsce byłyby skutki takiego występu Putina? Ano takie jakie bez tego występu są i teraz: oto podniósłby się klangor i rejwach, że Ruski kłamie - by wywołać „wojnę” vel „wojnę domową”, że chce nas sprowokować, że nie ma dowodów (a jakże – bo to że „nie ma dowodów” można opowiadać choć i do dnia Sądu Ostatecznego); a te dowody, które Putin przedstawia, sfabrykował by osiągnąć swe niecne cele - przede wszystkim po to, by nas skłócić; a przecież naród z partią, partia z narodem.

Żałosne.


To prawda że musimy odzyskać wrak i przeprowadzić śledztwo według standardów europejskich. Również pod względem dowodów, również dowodów bezpośrednio bynajmniej nie potrzebnych; idzie po prostu o zebranie wszystkich dowodów i jest to kwestia pewnej staranności i szacunku do siebie.

To jednak nie znaczy, że bez tych dowodów jakoby „nie wiemy” co się stało w Smoleńsku.

Wiemy.

I wiedzieliśmy po ujrzeniu zdjęć z pobojowiska.

Ostatnio edytowane przez głos z trybun : 23.10.2013 o godz. 13:44.
Odpowiedz cytując