No i ładnie sobie wszytsko wytłumaczyliśmy.
Już przed meczem, widząc skład, można było przewidzieć nastawienie z jakim do tego meczu przystępujemy.
Potem kiedy jeszcze zszedł Ostoja, a za chwilę Brożek, wiadomo było, że puchary nam powiewają. Albo oddajemy zwycięstwo za ligę.
Tylko wstyd za takie rozwiązanie.
Może niektorzy z was czują się z tym dobrze, ale mnie po prostu wstyd.
Wolałbym, żeby Wisła przegrała nawet 5:0 po meczu, w ktorym było zaangażowanie i chęć zwycięstwa niż 1:0 po meczu, który olała.
Tym bardziej, że przed meczem
trener Broniszewski powiedział napisał(a):
|
Podchodzimy do każdego meczu w stu procentach zaangażowani i z chęcią zwyciężania. Chcemy podtrzymać ducha zwycięstwa w drużynie. Zagramy "na maksa", a co do personaliów, mamy jeszcze parę godzin na podjęcie ostatecznych decyzji
|