|
Po kompromitującej wpadce w meczu GKS-u Tychy z Wisłą Płock wszyscy domagają się wyciągnięcia konsekwencji względem Roberta Małka. Jakie one będą? Na kwadrans przed końcem meczu w Jaworznie sędzia Robert Małek ukarał schodzącego z boiska piłkarza GKS-u Tychy Patrika Carnotę żółtą kartką. Dla Słowaka była to druga żółta kartka, ale "czerwieni" za to nie zobaczył i GKS kończył mecz w pełnym składzie. Po końcowym gwizdku fala krytyki spadła na Roberta Małka, arbitra niedzielnych zawodów. W poniedziałek oficjalny protest odnośnie wyniku meczu (GKS wygrał 1-0) wniosła Wisła Płock, która domaga się powtórzenia spotkania. To jest jednak mało prawdopodobne, bo historia pokazała już kilkukrotnie, że w takich wypadkach meczów się nie powtarza, a wyników w szczególny sposób nie weryfikuje. Wszystko wskazuje na to, że w związku ze swoją wpadką sędzia z Zabrza będzie musiał z końcem rundy jesiennej pożegnać się z rozstrzyganiem meczów na szczeblu centralnym. Ten sam los spotka jego asystentów, którzy zdaniem PZPN także nie zachowali odpowiedniej czujności.
To byłoby piekne gdyby przynajmniej jeden z tych partaczy przestał sedziowac mecze ekstraklasy.
|