Witam, może ktoś chce się podzielić doświadczeniem?

W wakacje zacząłem się brać za siebie tzn. siłka co drugi dzień plus 2 razy w tygodniu biegania 40-60 minut.
Polecono mi białko, więc piłem 2 razy dziennie porcję białka serwatkowego. Dietę jako tako udawało się trzymać na zasadzie unikania słodyczy, napojów słodzonych, fastfoodów itd.
2 miesiące dały jakieś tam efekty, ale nie było to chyba to na co mogłem liczyć. Potem zaczęły się wakacyjne wyjazdy i miałem z miesiąc przerwy, ale wracam do ćwiczeń

.
Siłownia polegała na bieżni około 15 minut, rozciąganie, trening ogólnorozwojowy, rozciąganie, bieżnia 15 minut - w sumie jakies 2h.
Na masie jakoś bardzo mi nie zależy, bo ważę +/- 65 kg przy 172 wzrostu, ale chciałem stworzyć jakieś zarysy mięśni, oczywiście wszystko naturalnie bez żadnych wspomagaczy (białko z tego co czytałem i mi mówiono w sklepie bezpieczne, facet chciał mi sprzedać kreatynę, ale podziękowałem).
Zastanawiam się czy wziąć trening personalny na siłowni, żeby mi facet powiedział jakiś konkretny plan, bo robię to chyba bez głowy.I czy brać do tego białko czy nie? O diecie też bardzo dużo czytam, ale natłok informacji powoduje mętlik w głowie.
Wszelkie rady mile widziane.