Wyświetl pojedynczy post
emj10
Senior Member
 
Od: 05.2006
Skąd: Opoczno/Warszawa

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#24246
Stary 09.10.2013, 15:03
Nie chcę Jezusa mieszać w sprawy przyziemne, a zwłaszcza w te związane z Polakami, którzy w pamiętnym skeczu tak nadepnęli na odcisk Bogu, że wysłał ten wysłał ich do Diabła, gdzie szybko rozpierniczyli kocioł i opanowali piekło, tak że ten Rusków chciał ściągać na nasze miejsce.

Oczywiście żarty żartami, ale coś w tym jest, że gdzie pojawią się Polacy to mamy chaos i dezorganizację, zarówno w kraju, jak i na emigracji za granicą. Trudno nie brać tego pod uwagę oceniając zarówno transformację ustrojową, jak i tranzycję Polski z PRL na PRL-bis, które nawet tak umiarkowani w ocenach przemian Okrągłego Stołu obywatele jak ja uważają za kompletnie nieudane. Kompletnie nieudane z tego względu, że pomimo przemian demokratycznych, które niewątpliwe nastąpiły, poprawy dobrobytu Polaków przez blisko dwie i pół dekady oraz otwarcia Polski na Europę i na Świat to nie nastąpiły w samych Polakach takiego rodzaju zmiany, aby społeczeństwo mogło się integrować i iść ręka w rękę w tym samym kierunku. Mamy tego przykłady w urzędach, gdzie zostajemy często wysyłani z kwitkiem, bądź więdną nam uszy od krzyków pań w okolicach menopauzy, w swoich blokach, czy ulicach, gdzie obojętni sąsiedzi przechodzą obok nas jakbyśmy stanowili cień (kiedyś wydaje mi się, że było więcej empatii i szacunku, nawet w latach 90-tych), czy nawet w miejscach pracy, gdzie o etosie pracy można zapomnieć, a "Kasa misiu, kasa" jest przedkładana na kontakty międzyludzkie. Słowem kluczem tego wszystkiego jest obojętność.

Cały ten wstęp, który napisałem nie ma zaciemnić Twojego komentarza sambo, ani jest próbą obejścia odpowiedzi na niewygodny temat (dla mnie nie ma tematów niewygodnych, czy tabu, a poziom samokrytyki oraz autoironii stoją na wysokim pułapie, więc dygresje osobiste, czy przywoływanie przez siebie takich tematów jak sławetny sołtys nie robią mi różnicy), a tylko próbą pokazania kontekstu.

Po pierwsze w całej tej dyskusji nie napisałem, że sprawa smoleńska jest nieistotna, bądź nie jest ważna, a wskazałem na to, że są sprawy istotniejsze dla kraju, które w większym stopniu mogą odcisnąć piętno na to jak Polska będzie wyglądać za 10, 20, czy 30 lat. Są to niewątpliwie kwestie związane z gospodarką i demografią, które odegrają klucze role w tym stuleciu w pozycjonowaniu Polski na arenie światowej.

Po drugie pisząc o tym, że sprawą smoleńską "zupełnie sobie nim nie zawracam uwagi" chciałem pokazać Drozdowi, który szuka wszędzie zaczepki, że pomylił adres wojując szabelką i nie złapie mnie na pozycji osoby, która "żyga Smoleńskiem i ma go dość". Nie mam go dość, bo tak jak napisałem jest to sprawa drugoplanowa w moim życiu osobistym i powraca jedynie jak bumerang w czasie ostrzejszych dyskusji, bądź rocznic tamtego wydarzenia. W tej sprawie też nie mogę sobie zarzucić braku zainteresowania tematem w pierwszych kilkunastu miesiącach, gdzie śledziłem z uwagą doniesienia, brałem udział w konferencjach, bądź prezentacjach filmów dotyczącej tematyki smoleńskiej, które były organizowane przez media Sakiewicza/Kaczyńskiego, do których trudno zarzucić mi sympatię. Zwyczajnie był okres traumy, nasilonego zainteresowania, a teraz przyszedł okres powrotu do rzeczywistości, gdzie z tylu głowa jest największa po wojnie tragedia narodowa, ale na pierwszym planie są sprawy bardziej istotne.

Po trzecie implikacją Twoich pytań i mojego wstępu będzie dość ponura dygresja, w której:

A) Przez ponad 20 lat rządów mało który rząd potrafił zrobić coś sensownego dla gospodarki, większość rządów jedynie psuła i kradła ze chciwości, braku wiedzy, bądź czystej głupoty.

B) Czy jest istotne poznanie prawdy co naprawdę stało się w Smoleńsku? Ba, a jakże. Nawet za cenę konsekwencji jakie może to przynieść. Natomiast inną kwestią jest brak mojej wiary, aby za mojego życia choćby cząstka prawdy wyszła na jaw, dlatego trzymam się tego co napisałem Apraho, że "mimo zagrożenia dla suwerenności kraju, gdyby przyjąć, że to był zamach" widzę istotniejsze dla kraju sprawy.

C) Większość ludzi, którzy idą do polityki to są nieudacznicy, bądź karierowicze, ale w każdej partii wymienię, choć jednego człowieka z powołaniem (Piechociński, Sellin, Ujazdowski, Zdrojewski, czy ś.p. Szmajdziński). Z tym pierwszym da się pogadać o gospodarce co poręczą profesorowie z SGH/SGPiS, jego znajomi, a także wielu polityków nawet przeciwnych opcji. Mam nadzieję, że pogadam w piątek z Januszem jeśli wpadnie na SGGW.

D) Amatorów ja widzę po obu stronach barykady. Rozpisywałem się dosyć obszernie co do wiarygodności zespołów, czy komisji. Dla mnie nie ma żadnej wiarygodnej, gdyż żadna z nich nie daje takich podstaw, aby obdarzyć ich zaufaniem i nie mówię tego wyłącznie z powodu tego, że Macierewicza nie znoszę, ale gdyby w jego miejsce postawić Polaczka, czy Sellina, którego cenię to nie uległoby to żadnej zmianie.

E) Dziadostwo polskie jest związane z naszą mentalnością, brakiem odpowiedzialności o obojętnością, o której pisałem na samym początków. Nie wzięło się to z niczego, ani nie rozsiał tego Tusk, Kaczyński, czy inny cudotwórca po całym kraju. Tkwi to w nas od dawna i trzeba to raz na zawsze wyplenić.

Konkludując możemy jeszcze zmienić coś w tym kraju, ale nie wybierajmy takich ludzi jak Tusk, Kaczyński, Miller, czy Palikot. Oni nie zmienią niczego na lepsze.