Oczywiście. Należy przy tym wziąć pod uwagę kto rządził w czasach prosperity i kto wziął się za reformy, które z roku na rok obciążają saldo kwotami miliardów złotych.
Jeśli ktoś chciałby się dowiedzieć jak wyglądał procentowy wzrost zadłużenia za ostatnich trzech rządów (SLD, PiS i PO) to mamy następujące relacje. Nie chce mi się szukać moich komentarzy z czasów sporu z partyjniakiem (pewnie gdzieś połowa ubiegłego roku), a tam było to dosyć dokładnie opisane na podstawie badań i wpływu wielu czynników na wzrost długu publicznego.
SLD (IV kwartał 2001 - III kwartał 2005) - 54,6%
PiS (IV kwartał 2005 - IV kwartał 2007) - 14,3%
PO (I kwartał 2008 - 1 kwartał 2013) - 75,4%
Po dodatkowym przeliczeniu tego na kwartały, czyli SLD (16 kwartałów), PiS (9 kwartałów), PO (21 kwartałów) wychodzi nam taka dynamika kwartalna wzrostu długu.
SLD (IV kwartał 2001 - III kwartał 2005) - 3,41% k/k
PiS (IV kwartał 2005 - IV kwartał 2007) - 1,92% k/k
PO (I kwartał 2008 - 1 kwartał 2013) - 3,59% k/k
Obliczyłem jeszcze wartość dla PO biorąc pod uwagę świeże dane za II kwartał 2013 i wyszło 79,1% oraz dokładnie tyle samo 3,59% k/k, czyli można powiedzieć, że średnia dynamika kwartalna pozostaje bez zmian.
Cytat:
|
Dług sektora instytucji rządowych i samorządowych (EDP) stanowiący jeden z elementów kryterium fiskalnego z Maastricht wyniósł 937 mld 444,4 mln zł.
|
PS. Jeszcze raz powtórzę dla lepszego zrozumienia
"Zadłużanie trwało w najlepsze od ery Balcerowicza, czyli początku lat 90-tych i wszystkie rządy sukcesywnie dokładały do tego swoją cegiełkę."