|
Widzisz to wszystko problem postrzegania i definiowania konkretnych wyzwań oraz trudności dla kraju i narodu. Jak wspominałem tuż po katastrofie smoleńskiej nigdy nie dowiemy co tam tak naprawdę stało się tam na miejscu, kto za tym stał i jakie miał interesy, a wydarzenie to podzieli Polaków tak jak sprawa rzekomego zamachu na Generała Sikorskiego, o której zaplanowanie i wykonanie wzajemnie obrzucały się środowiska emigracyjne i krajowe, a tak naprawdę jednym i drugim było to na rękę. Smoleńsk podzieli Polaków nie na mohery, czy lemingi (jak miło, że przejąłeś retorykę Drozda szufladkując również mnie w gronie lemingów, znajomi działający w polityce uśmialiby się z takiego stwierdzenia względem mnie), a na ludzi, którzy utkną przy tej nierozwiązywalnej sprawie oraz na tych co ją kompletnie zleją i pójdą do przodu.
Prawda jest taka, że należę do grona osób, które nie stawiają sprawy smoleńskiej jako priorytetowej dla kraju i widzą wiele istotniejsze (mimo zagrożenia dla suwerenności kraju, gdyby przyjąć, że to był zamach) kwestie tj. gospodarka, emigracja, czy polityka pronatalistyczna, które realnie mogą wpłynąć nie tylko na moje życie, ale na życie wszystkich Polaków. Wyobraźmy sobie, że bankrutuje ZUS, albo government shutdown ma miejsce w Polsce, gdzie zapanowałby totalny chaos i kraj mógłby się z tego nie podnieść. Jakby nie oceniać tego co działo się 10 kwietnia (szybkiego przejęcia władzy przez Komorowskiego i innych działań proceduralnych) to Smoleńsk nie zachwiał posadami państwa i jakoś wyszliśmy z tego cało mimo śmierci tylu ważnych dla Polski postaci.
Sprawę smoleńską na pewno należy próbować wyjaśniać, albo przynajmniej formułować ustalenia, które mogłyby stać się dla wszystkich niepodważalnymi aksjomatami, ale po tym co w obserwowałem w pracach najpierw komisji Millera (nota bene nie mającej dostępu do istotnych dowodów i mimo to zamykającej sprawę) oraz jej następcy zespołu Laska działającego w celach propagandowych oraz komisji Macierewicze po omacku wysuwającego oskarżenia polityczne to strach się bać i chyba jedynie niepoprawni optymiści mogą sądzić, że z tego dziurawego pieca jakiś chleb będzie. Nic nie będzie, jedynie dalsza degrengolada, a istotniejsze dla Polski sprawy będą nam uciekać przez palce.
Tak gwoli wyjaśnienia rozumiem, że pisząc per Wy/lemingi przypisujesz się do tego zacnego grona prawdziwych Polaków, patriotów, którym nieobcy jest bruksizm, ale za wszelką cenę walczą o Polskę dla nich i tylko ich, wolną od Żydów, Rosjan, murzynów, Arabów, masonów, a zwłaszcza lemingów, czy parafrazując funkykovala (pewnie sam nieraz pracował na pańszczyźnie w korporacji, czy u prywaciarza) parobków zazwyczaj interesujących się dobra michą i lichą ilością gorzałki, czego dzisiaj odpowiednikiem jest ciepła woda w kranie, którzy uprzykrzają im życie - im prawdziwym Polakom. Może zabrzmi to obrazoburczo, ale Ci prawdziwi Polacy więcej gadają niż robią pożytecznego dla kraju, aby mogli wysuwać takie żądania. Liczę na to, że w najbliższej przyszłości nawet nie powąchają michy.
Ostatnio edytowane przez emj10 : 08.10.2013 o godz. 11:52.
|