|
Ja też ze stadionu wyszedłem ze śpiewem
Jedyny minus to kolo na "H" stojący przed moim małoletnim synem i zasłaniający widoczność. Na prośbę aby usiadł usłyszałem odpowiedź "trzeba było zostać w domu i oglądać na siedząco". Koleś wielki "Ultras" - bez czerwonej koszulki i nawet twarzy nie otworzył przy śpiewach (oprócz hymnu) - mój młody mimo, że fan Śląska darł się lepiej niż we Wrocławiu na meczach. W ten sposób taki "kibic Wisły" na pewno zachęca tych, którzy byli po raz pierwszy - mój syn, ale pewnie kilka osób obok również, do ponownego przyjścia na stadion.
Atmosfera na meczu - rewelacyjna, zaś co do samego meczu - Panowie, nieważne czy dupą, jajami ważne, że Legia została powieziona, a licznik meczów bez porażki wciąż bije.
A mój syn szczęśliwy - pierwszy raz na Wiśle, a szalik z autografami 9 chłopaków już zdobył. Dzięki Panowie za tyle emocji - na pewno pojawię się jeszcze osobiście na Śląsku w listopadzie.....
JAZDA, JAZDA, JAZDA BIAŁA GWIAZDA !!!!!!!!!!!!!!!!!!
|