|
Mączyński miał ofertę z Wisły Kraków. Wolał Zabrze...
W ostatnich sezonach Krzysztof Mączyński nie należał do faworytów kibiców Górnika Zabrze. Wielu z tych, którzy pojawiali się na Roosevelta widząc nieudane zagrania środkowego pomocnika dostawało palpitacji serca i w krzycząc w kierunku ławki rezerwowych żądało zmiany zawodnika. Ten jednak miał u Adama Nawałki bardzo silną pozycję i po faktycznie słabszym okresie zaczął kredyt zaufania spłacać. W pierwszych kolejkach bieżących rozgrywek Mączyński był jednym z wyróżniających się zawodników Górnika. Otrzymał nawet opaskę kapitańską, pod nieobecność kontuzjowanego Adama Dancha i z zadaniem przywódcy drużyny również radzi sobie bez zastrzeżeń. Co ciekawe, "Mąki" mogłoby dziś w Zabrzu już nie być. Latem miał on bowiem bardzo poważną ofertę powrotu do Wisły Kraków, gdzie stawiał pierwsze kroki w futbolu. Propozycję z Reymonta jednak odrzucił. - Dobrze się czuję w Zabrzu, mam zaufanie sztabu szkoleniowego. No i jestem temu klubowi coś winien. Pamiętam, że to on dał mi poważną szansę - przekonuje Mączyński. Przypomnijmy, że przychodząc do Zabrza zawodnik o Wiśle wypowiadał się w bardzo ostrych słowach. Z jego ust padło m.in. oskarżenie, że krakowski klub nie szanuje swoich wychowanków i robi wszystko, by blokować im kariery. Miało to związek z fiaskiem negocjacji pomiędzy Wisłą a ŁKS-em Łódź w sprawie transferu wypożyczonego wcześniej do Łodzi piłkarza.
|