Drozd napisał(a):

To o czym piszecie to oczywiście racja. Dawniej piłkarze traktowali swoją drużynę inaczej jako rzeczywiście swoją, nikt im za grę nie płacił nikt do gry nie zmuszał bo to był zaszczyt. Rzeczywistość była też inna ludzie byli inni inaczej traktowali Wisłę inaczej traktowali Polskę. Wyobrażacie sobie przed wojną tekst "nie jestem Polakiem jestem europejczykiem". Nie można oceniać dzisiejszych piłkarzy w kategoriach z tamtych czasów. Już nawet Kazimierz Kmiecik musi być oceniany na tle czasów w których występował. To samo tyczy się Frankowskiego bo o nim wcześniej pisałem a nie o Zurawiu Szymku czy Kosie. Właśnie dlatego że Franek deklarował że może w Wiśle grać do końca, a wcześniej wymienieni od razu "czekali na odpowiedniego kupca". To że po PAO zmienił zdanie było spowodowane czynnikami o których lepiej nie wspominać, a pretensje można mieć do wielu innych zamiast do Franka. Natomiast łatwość z jaką z Franka zrobiono "szczura" jest szokująca po tym co dla Wisły zrobił. I żadne tłumaczenie tu nie pomoże. Potrzebny był kozioł i Franek nadawał sie idealnie, bo odszedł... a nieobecni głosu nie mają.
Obiektywnie za 100 lat jak ktoś będzie czytał o Wiśle z początku wieku to Frankowski będzie piłkarzem, który ten okres chwały i dominacji będzie symbolizował, czy będzie nazywany legendą czy zasłużonym mniejsza o to. Na pewno jednak nikt nie nazwie go szczurem bo poznawszy jego dokonania w koszulce z białą gwiazdą nawet mu do głowy nie przyjdzie, że coś takiego można wymyślić.
|
Odpuścmy już proszę z tym Frankowskim. Co dla Wisły zrobił to wiadomo. To że wszyscy go autentycznie kochali i stawiali za wzór, to że był dla nas kimś więcej niż tylko piłkarzem - też wiadomo. Natomiast to że w najcięższej chwili uciekł z Wisły do drugoligowego klubu, dopłacając do transferu, tłumacząc się wówczas, że ma chore dzieci i klimat śródziemnomorski jest im niezbędny i dlatego właśnie odchodzi (oczywiście pół roku później przeniósł się do Anglii), to że użalał się iż ma dośc biegania po boiskach we Wronkach i Wodzisławiu (pamiętam ten wywiad - do sprawdzenia to wszystko jest) to wszystko sprawiło, że obecnie Franek może być tolerowany na Wiśle, traktowany z godnością, ale nigdy nie będzie mógł być rozpatrywany w kategoriach legendy czy wzoru. Sam w ten sposób pokierował swoim życiem. Ma za to status legendy w Jagiellonii i niech mu zdrowie sprzyja.