Odszedł Żuraw, Kosa, Szymek został tylko Franek mimo, że miał gdzie odejść przed meczem z PAO. Ale został żeby pomóc drużynie. Dzięki komu w Krakowie było 3:1. Więc nie udawaj głupka ...
A mecz pożegnalny organizował sobie sam Franek. Żal tylko, że za przyczyną kretyńskiego zachowania niewielkiej części kibiców o stadionie Wisły jako miejscu jego rozegrania, nawet nie pomyślał. Po prostu wstyd. Za co? Za ponad 100 bramek i pięć? Tytułów mistrzowskich, których bez niego byśmy nie wygrali, mało? Jeżeli takiego zawodnika kibic może znieważać to kto się w przyszłości będzie z klubem identyfikował?