|
Ludzie, napinaliście się, że wygramy po 3-0, 5-0. Nawet za najlepszych czasów nie udało nam się tam tak wygrać, zawsze parchy grają z nami mecz sezonu. Dzisiaj mamy skład jaki mamy, więc takie zwycięstwo było nierealne. Z przebiegu drugiej połowy trzeba się cieszyć z remisu. Wyjazdowe derby mamy odfajkowane. Na wiosnę damy im popalić u siebie. Szkoda tylko sytuacji z końca pierwszej połowy kiedy Małecki zagrał wzdłuż bramki i gdyby Brożek nie zrobił kroku w tył, to dostawiłby nogę do pustej bramki. Jedyny okres naszej dobrej gry to 10-15 min po bramce. Plusy tego meczu to Głowacki ( mimo kiksu przy bramce, wiele razy ratował dupę), Jovanovic, Ostoja i Brożek.
Niestety po raz kolejny w derbach pojawia się ten sam problem. Po parchach widać, że grają najważniejszy mecz w sezonie, walczą, kopią, rozpychają się łokciami.W drugiej linii zbierali każdą odbita piłkę, wiele razy wyłuskiwali naszym, wygrywali większość pojedynków jeden na jeden.A Wisła oddała druga połowę bez walki. Nasi piłkarze niech odpowiedzą sobie na pytanie czy aby nie mają sobie czegoś do zarzucenia. bo dzisiaj od katastrofy dzieliła nas bardzo cienka linia. Jak to jest, że słabsza drużyna potrafi nadrobić wiele braków ambicją, a oni graja jakby to był sparing. Najsłabszy zawodnik meczu to Małecki, jeszcze się burzył jak Smuda go zdejmował. Wiem, że ma tutaj wielu fanów, ale z niego nigdy nie będzie dobry piłkarz, a że do tego ma nierówno pod sufitem to nic do niego nie dociera.
|