UW jako uczelnia, która gwarantuje pracę. Oj dawno się tak nie uśmiałem. Te całe rzesze politologów, socjologów i specjalistów od polityki społecznej w krajach UE muszą spać na dolarach
Sytuacja na rynku pracy dla absolwentów kierunków, które do tej pory gwarantowały pracę, czyli Architektura na PW (obecnie produkuje głównie bezrobotnych leserów siedzących po 3 lata na Erasmusach, bo biura projektowe od kilku lat nie są w stanie wchłonąć tak dużej liczby przeciętnych początkujących architektów), WIL na PW (więcej tam teraz zbrojarzy i innych pracowników fizycznych niż kierowników budowy, czy pracowników biur projektowych), Ekonomia/FiR na UW/SGH (księgowych nigdy za wiele, ale sytuacja generalnie wygląda słabo, bo nie każdy ma ochotę siedzieć przez kilka lat na Służewcu Przemysłowym za średnią krajową brutto bez większych możliwości awansu w stresującym środowisku).
Radę dają niszowe kierunki politechiczne, gdzie podaż absolwentów jest na stosunkowo niskim poziomie, więc wchłonięcie ich przez rynek pracy dzieje się praktycznie z automatu, a także wciąż kierunki informatyczne, które jak to mówią "płacą", ale już nie tak dobrze jak kiedyś. Nawet w wielkiej czwórce obniżono wynagrodzenie na starterach.
Nadciągające ożywienie gospodarcze nie pomoże w tej sprawie, gdyż są to strukturalne problemy wynikający z niedostosowania uczelni do rynku pracy.
PS. Pysio śpi na dole, czy na górze? A poza tym to chucherko, a nie kibol
