Wyświetl pojedynczy post
jova
Senior Member
 
Od: 07.2003

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#65830
Stary 09.09.2013, 14:40
Arked napisał(a):Wyświetl post
Bayern w skali Niemiec od dawna płacił najwięcej, a w skali świata był w czołówce (mimo braku kominów płacowych). W dodatku piłkarzy przyciągał renomą i szansą wielkiej kariery. Wisła natomiast pod względem atrakcyjności oferowanych zarobków jest w Polsce daleko od czołówki. Nasz pułap jest niski nawet jak na naszą biedną Ekstraklasę. Renoma nam spadła na łeb na szyję, a w Europie o nas już chyba zapomnieli. Dlatego nie widzę analogii. Zawsze można zapatrzyć się w taką Viktorię Pilzno (nie Bayern) ale ten klub to chyba niestety wyjątek od reguły.

@vote-for-mikey, jova raczej pisze o teraźniejszości i przyszłości co do analogii do Bayernu. Dawniej to rzeczywiście byliśmy klubem "bogatego wujka". Ja nie mam nic przeciwko żebyśmy szli drogą Bayernu ale nie sprawi to, że w magiczny sposób wygenerujemy niezbędne pieniądze. Żeby pozyskać lepszych graczy oferowane zarobki muszą pójść w górę i to drastycznie. Inaczej na rynku transferowym nie mamy szans.
W skali ligi wciąż jesteśmy bogatym klubem. Jeśli w sezonie gdy zajmujemy miejsce w środku tabeli, gdy pieniądze z TV i frekwencja maleją, my wciąż mamy budżet na poziomie 30 milionów, to dalej jesteśmy w finansowej czołówce ligi. Problemem nie jest to, że nie mamy pieniędzy, tylko to, że nie możemy ich wydawać na bieżące potrzeby, bo musimy spłacać błędy popełnione w poprzednich latach.
Trudno ocenić jak długo taki stan rzeczy będzie się utrzymywał, ale w końcu wyjdziemy na prostą, a gdy to się stanie, najprawdopodobniej wciąż będziemy jednym z bogatszych klubów w kraju. Przypominam, że rozmawiamy o lidze, w której budżet na poziomie 30 milionów praktycznie gwarantuje finansową pierwszą piątkę. Renomę w kraju wciąż mamy. W porównaniu do Lechii, Górnika, Jagiellonii, Piasta lub Pogoni dalej jesteśmy znanym, cenionym klubem, a to właśnie ich musimy przeskoczyć, by dojść do ligowej czołówki.

Nie widzę większego sensu w polityce kominów płacowych, bo w naszych warunkach jest zbyt ryzykowna. Szansa trafienia kolejnego Jaliensa, Ilieva czy innego Pinto jest zbyt duża. Moim zdaniem powinniśmy postępować ostrożniej, minimalizować ryzyko nieudanego transferu rozkładają je na wielu piłkarzy i szukać zawodników, którzy zaakceptują zarobki maksymalnie na poziomie 150-170 tys. Euro. To nie byłyby gwiazdy, ale w tym przedziale cenowym można znaleźć solidnych, dobrych (jak na warunki ligowe) piłkarzy. Sądzę, że gdyby udało się zbudować zespół z solidnymi graczami właśnie z tego przedziału finansowego, to wystarczyłaby nam, by wrócić do gry o puchary, a po dojściu do tego poziomu można by zastanawiać się nad zrobieniem kolejnego kroku.

Przywołałem Bayern i Real bo te kluby są moim zdaniem w skali Europy przykładami tych dwóch filozofii rozwoju klubu, o których teraz rozmawiamy w kontekście Wisły i naszej ligi. Bayern nie szasta pieniędzmi, nie bije transferowych rekordów Europy, nawet nie próbuje rywalizować o piłkarzy, o których walczą Real, Man City, czy inne PSG. Spokojnie, powoli budują wyrównane drużyny, w których nie ma wielkich różnic pomiędzy umiejętnościami poszczególnych graczy pierwszego składu. Stawiają na kolektyw, nie na indywidualności. Swoją postawą w rozgrywkach europejskich udowadniają, że to strategia nie gorsza od skupowania pojedynczych gwiazd i liczeniu, że one nadrobią to, co słabe ogniwa zespołu zawalą.
Ostatnio edytowane przez jova : 09.09.2013 o godz. 14:51.
Odpowiedz cytując