Drozd napisał(a):

Ja zwracam uwagę tylko na jedno. Kasy na odsetki o kredytów zaciągniętych przez Tuska zaczyna brakować. Lepiej podnieść vat? Kto wtedy ucierpi? Nie rozmawiamy o kosztach pracy tylko o podatku dochodowym. Czyli po odliczeniu składek i kosztów. Księgowym nie jestem, ale podatek płaci się od tego co zostanie chyba. No i Jarek wspominał coś o ulgach jeżeli wdrażane są inwestycje. Zresztą sposobów żeby zapłacili Ci o których chodzi czyli np taki Lis czy inne "gwiazdy dziennikarstwa" jest wiele. Tylko trzeba się za to zabrać, a nie zakładać z góry ze i tak zapłacą najbiedniejsi i podnosić vat.
No i ważniejsze od trzeciej stawki jest opodatkowanie obrotu w sklepach wielkopowierzchniowych i transakcji finansowych. Dokładnie tak jak na Węgrzech.
|
Trzeba ciac wydatki publiczne i administracje. Pewnie jestem juz 101 osoba ktora ci to powie ale jeszcze raz: Wydatki publiczne nie tworza miejsc pracy tylko je likwiduja.
Podnoszenie vatu czy innych parapodatkow nie jest wyjsciem. Je trzeba obnizyc. Nam jest teraz potrzebne cos co sie nazywa ekonomia podazy (reganomika

).
Co do opodatkowania sklepow wielkopowierzchniowych to wystarczy zniesc ulgi i zwolnienia. Kilka miesiecy temu w necie bylo badanie ktore wskazywalo ze Polska ma najbardziej skomplikowany system podatkowy w Europie, a na 170 przebadanych krajow bylismy na 127 miejscu. Dlatego nathmiastowo trzeba uproscic ten system i wprowadzic jasne i przejrzyste zasady, a nie jak jest teraz ze dwie rozne izby skarbowe interpretuja ordynacje na dwa diametralnie rozne sposoby.