JEDREK76 napisał(a):

W moim odczuciu to Ty mówiąc delikatnie nadintepretujesz bądź mówiąc dosadniej manipulujesz w tym momencie nawet tą benedyktyńską maksymą. Uważasz ludzi, którzy ciężko pracują chcą za tę pracę godziwego zarobku, a zarazem wystarczającej ilości wolnego czasu, aby godnie wypocząć czy też poświęcić go na dobre wychowanie dzieci - za nierobów, którzy tylko czyhają, aby oszwabić pracodawcę, aby się opierdalać i wykorzystują do tego związki zawodowe. Doprawdy ciekawe podejście do drugiego człowieka.
.
|
Przeciez napisalem ze niektorzy inaczej zapatruja sie na zaleznosc praca-zycie. I nie, nie uwazam ludzi ciezko pracujacych za nierobow. Sam mam czasami tygodnie gdzie mam ponad 100 godzin przepracowanych i mimo ze ciezko ale staram sie zawsze znalezc czas na rodzine i reszte zycia prywatnego. Co mnie natomiast wq.rwia to to ze czasami nie moge kogos zwolnic bo firma ma za malo czarnych, ciapkow, kobiet albo ja nie moge awansowac bo managerowie sa beznadziejni i absolutni zlodzieje tlenu ale maja popodpisywane kontrakty. Wychodze z zalozenia ze ciezka praca poplaca i choc pewnie jakbym tym wszystkim rzucil i poszedl na bezrobocie to moze i mialbym o wiele mniej kasy ale o ile wiecej czasu wolnego zeby sobie dorobic. Ogolnie nie toleruje stylu zycia "na pijawke" i wiecznej roszczeniowej postawy. Jezeli ktos znalazl sie w ciezkiej sytuacji to powinien dostac wedke a nie ryby. A prawda jest taka ze im wiecej przywilejow socjalnych i im wieksze przyzwolenie spoleczne na bumelanctwo tym wiecej osob bedzie ich naduzywac. Dlatego pracodawca powinien miec wolna reke jesli chodzi o dobor kadry pracowniczej. Jest tzw "entry level" z marna placa a jak chcesz wiecej to podnos kwalifikacje i idz do gory.
JEDREK76 napisał(a):

|
Otóż nie, związki zawodowe niezależnie od tego czy są prawicowe (bo osobiście za takie uważam chrześcijański związki zawodowe odwołujące się do etyki chrześcijańskiej i nauki kościoła) czy lewicowe są od tego aby o te prawa pracownicze walczyć i bronić ich pełnej realizacji.
|
To jeszcze raz:
NIE MA CZEGOS TAKIEGO JAK PRAWICOWE ZWIAZKI ZAWODOWE. To ze ktos jest chrzescijaninem i odwoluje sie do nauki kosciola wcale nie znaczy ze lokuje go to po prawej stronie.
sanderuss napisał(a):

|
Jedrku: Lewica tez moze byc chrzescijanska. I taka w zasadzie powinna byc. To dopiero na fali ideologii Marksistowskiej zaczely wyplywac kwiatki typu Cohen-Bandit probojac swoje chore fascynacje seksualne podpiac pod walke klas. I tak poczawszy od Paryza '68 i naszych doswiadczeniach z komunizmem, ktory tepil kosciol bo w nim przechowywany byl duch narodu, kojarzymy automatycznie kazdego kto neguje nauczanie kosciola pod lewactwo. A to niekoniecznie tak musi byc.
|
Zwiazki zawodowe sa koniecznym zlem do osiagniecia porozumienia na linii pracodawca-pracobiorca i to zlo mozna ewentualnie zaakceptowac ale nie mozna pozwolic zeby rozplenilo sie tak jak chociazby w Detroit. Trzeba tluc do glowy ze to nie w pracy czlowiek ma byc szczesliwy ale po pracy, a wszelkiego rodzaju swiadczenia spoleczne zawyzaja koszt pracy czyniac nas niekonkurencyjnymi z innymi wiodacymi gospodarkami i powoduja ze idioci domagaja sie jeszcze wiekszych pieniedzy za prace bo nie moga sobie pozwolic na rzecz ktora tym samym znowu bedzie jeszcze drozsza bo to sie samo nakreca. Takie perpetum mobile.
AYALA napisał(a):

Czasem aż oczy bolą patrzeć, jak się przemęcza dla naszego klubu, prezes Ochódzki Ryszard, naszego klubu „Tęcza”. Ciągle pracuje! Wszystkiego przypilnuje i jeszcze inni, niektórzy, wtykają mu szpilki. To nie ludzie – to wilki! To mówiłem ja – Jarząbek Wacław, trener drugiej klasy. Niech żyje nam prezes sto lat!
To jeszcze ja – Jarząbek Wacław, bo w zeszłym tygodniu nie mówiłem, bo byłem chory. Mam zwolnienie. Łubu dubu, łubu dubu, niech żyje nam prezes naszego klubu. Niech żyje nam! To śpiewałem ja – Jarząbek.