Wyświetl pojedynczy post
JEDREK76
konserwa
 
 
Od: 06.2004
Skąd: STRUSIA NH

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#23904
Stary 03.09.2013, 16:11
sanderuss napisał(a):Wyświetl post
Oj to nie sa dwie rozbiezne drogi bo Europa wyrosla na tradycji chrzescijanskiej i jako takie chrzescijanstwo powinno byc szanowane. Po prostu chodzi mi o troche inne podejscia do poszczegolnych zagadnien etycznych jak benedyktynskie Ora et Labora czy katolicka doktryne spoleczna czy inne nurty zapatrujace na podejscie do pracy i egzystencji w obecnym swiecie.

Widzisz ja jestem zdania ze w pracy trzeba zapierdalac zeby moc dobrze zyc w czasie wolnym od pracy. Inni znowu mysla o tym zeby sie nie przepracowywali ale mieli fige po pracy. To wcale nie musi wykluczac ze obie jednostki sa wierzace. W moim odczuciu wiara powinna byc czyms jak drogowskaz w kierunku moralnosci a nie ze powinna byc interpretowana doslownie, czy tez nadinterpretowana. [...]
W moim odczuciu to Ty mówiąc delikatnie nadintepretujesz bądź mówiąc dosadniej manipulujesz w tym momencie nawet tą benedyktyńską maksymą. Uważasz ludzi, którzy ciężko pracują chcą za tę pracę godziwego zarobku, a zarazem wystarczającej ilości wolnego czasu, aby godnie wypocząć czy też poświęcić go na dobre wychowanie dzieci - za nierobów, którzy tylko czyhają, aby oszwabić pracodawcę, aby się opierdalać i wykorzystują do tego związki zawodowe. Doprawdy ciekawe podejście do drugiego człowieka.
Otóż nie, związki zawodowe niezależnie od tego czy są prawicowe (bo osobiście za takie uważam chrześcijański związki zawodowe odwołujące się do etyki chrześcijańskiej i nauki kościoła) czy lewicowe są od tego aby o te prawa pracownicze walczyć i bronić ich pełnej realizacji. Pojedynczy pracownik zawsze jest na łasce bądź niełasce pracodawcy i zawsze jest od niego uzależniony, a niestety często zdarza się tak, że pracodawca dążąc do maksymalizacji zysków łamie nie tylko prawa pracownicze, ale nawet prawa człowieka sprowadzając pracownika do roli niewolnika czy chłopa pańszczyźnianego zdanego na łaskę "swego pana" (vide choćby sytuacja kasjerek z Biedronki sprzed kilku lat). Wbrew pozorom tak właśnie postępowali także komuniści (partyjni aparatczykowie traktowali państwowe zakłady jak swoje prywatne folwarki zmieniając się wzajemnie na stołkach), dlatego najpierw powstały WZZ-ty, a następnie "Solidarność".
Jak już o tym wcześniej pisałem o obronie praw pracowniczych mówili w swoich encyklikach papież Leon XIII, który szanując własność prywatną i odrzucając socjalizm i komunizm podkreślał konieczność obrony praw pracowniczych przez Kościół i Państwo oraz Jan Paweł II.


sanderuss napisał(a):Wyświetl post
To z Solidarnosci to byl taki skrot myslowy. Chodzilo mi o to ze po powstaniu zwiazku a potem jego delegalizacji pod tym sztandarem szly tlumy ludzi niekoniecznie powiazanych ze zwiazkiem. Bo musisz przyznac ze na drugim zjezdzie to juz byla troche inna Solidarnosc. [...]
A znasz program I KZD w Gdańsku "Samorządna Rzeczpospolita", którego jednym ze współtwórców był właśnie Ryszard Bugaj Owszem nie ograniczał się do spraw stricte związkowych (zresztą tego tyczyły się zarzuty komunistów względem "Solidarności", że wychodzi poza ramy związku zawodowego), jednak trudno byłoby zarzucić jego współtwórcom, że pomija kwestie praw pracowniczych.