wesz(L)o wyjaśniając transfer Bereszyńskiego do Benfiki pisze też że niemiecki trener miał nas przejąc,ale w ostatniej chwili zdecydowano się na Kasperczaka.
Cytat:
I ostatnia historia, bo przez tyle lat na Weszło było kilka strzałów w dziesiątkę, ale były też takie, że już wycelowałeś dobrze, już pociągnąłeś za spust, ale… ktoś tarczę podwędził. Na przykład historia ze zwolnieniem Macieja Skorży z Wisły Kraków. Życie potoczyło się tak fatalnie, że - czego bardzo żałuję - nie muszę już dochowywać tajemnicy. Otóż wtedy to śp. Andrzej Czyżniewski zadzwonił - a była środa - iż bez względu na wynik w najbliższej kolejce, Skorża w poniedziałek straci pracę w Wiśle. Oczywiście nikt nie wierzył, ale jak "Czyżyk" powiedział, tak się stało. Zdaje mi się, że miał informację od samego Skorży.
Kilka dni później jadę samochodem i znowu dzwoni Andrzej: - Nowym trenerem Wisły będzie Schaefer!
Pytam, skąd wie. A on mi na to, że jeden z trenerów Arki Gdynia (nie pamiętam, czy pierwszy, czy drugi), w której wtedy Czyżniewski pracował, to kolega Schaefera. I że właśnie siedzą na telefonie i analizują kontrakt punkt po punkcie, tamten pomaga pewne fragmenty tłumaczyć, doradza. I że wszystko idzie w jak najlepszym kierunku. Schaefer przebywał wtedy w siedzibie Tele-Foniki. Podobno był jakiś problem natury finansowej, przede wszystkim z wynagrodzeniem dla sztabu, który Niemiec chciał ściągnąć cały swój. Ale dało się to przeskoczyć.
Może by się dogadano, sam Schaefer tak sądził i opuścił siedzibę Tele-Foniki w dobrym humorze, aż nagle woltę zrobił niekontrolowany przez kogokolwiek Bogusław Cupiał i ku zdumieniu wszystkich dał się w ostatniej chwili przekabacić Henrykowi Kasperczakowi i jego świcie. W taki sposób informacja, iż "krakowskie wróbelki ćwierkają nam o Schaeferze" stała się przyczynkiem do licznych kpin.
http://www.weszlo.com/news/16290-Jak...ztof_Stanowski
|