Ten przydupas był przydupasem Lecha Kaczyńskiego (jego faworyt na urząd ministra spraw wewnętrznych), który tak samo jak Lepper, a może lepiej znał Pana Krauzego. Jakoś cudownie Karnowscy zapomnieli na swojej stronie umieścić tą wzmiankę cytując artykuł z "Wprost". Zburzyłaby ona koncepcję?
Naprawdę dziwię się skąd osoby kiedyś popierające tą egzotyczną koalicję PiS-SO-LPR mogły teraz sobie ubzdurać, że Lepper to człowiek służb
Czyżby wtedy Lepper z Giertychem byli cacy do rozpadu koalicji, a teraz obaj są passe i obwinia się jednego o związki ze służbami, a drugiego o to, że pod stołem spiskował z Tuskiem. Przewrotny chichot losu.
Przejdźmy do meritum, czyli samego Leppera. Skoro wiemy już, że to człowiek UB (dziwne, bo UB zlikwidowano w tym samym roku, w którym urodził się Lepper, czyli w 1954), ale najpewniej SB, a może nawet KGB skoro miał on dobre kontrakty w Rosji, na Ukrainie, czy na Białorusi to najpewniej jest on ruskim agentem, który skoro wiedział o Klewkach (skąd mógł wiedzieć? zapewne od FSB) to pewnie miał też jakieś dowody na zamach w Smoleńsku i z tego powodu musiał zginąć. Przewrotny tok rozumowania, ale właśnie takie dyrdymały wychodzą jak poskłada się Klewki, 50-te piętro i UB w jedną całość.
Lepper, czyli człowiek, który na przełomie lat 80-tych i 90-tych nic nie znaczył, a znany był jedynie ludziom zajmującym się rolnictwem, bądź osobom z północy Polski mającymi do czynienia z osobami uwłaszczonymi na dawnych PGR-ach. Lepper to kombinator jakich wielu, którzy chcieli przekuć lumpenkapitalizm i chaos w polskim rolnictwie po reformach Balcerowicza w korzyści materialne dla siebie. Taki był właśnie Lepper, a wypłynął na szerokie wody dzięki nagłośnieniu jego słynnych blokad oraz akcji wysypywania cukru i podobnych. Trafił na podatny grunt, gdyż społeczeństwo w Polsce na przełomie tysiącleci było dość nieufne i widziało różne zagrożenia wynikające z naszej akcesji do UE. Dodatkowo zgrało się to w czasie, gdy SLD popełniało błąd za błędem i w okolicach roku 2003 było już żywym trupem, który mógł tylko walczyć o to, aby nie podzielić losu AWS i UW. Połowicznie się to udało, ale po fiasku koalicji SLD-PSL-UP wyrosła na lewicy siła jaką była wzmocniona Samoobrona, partia socjalna i agrarna, która miała ofertę nie tylko dla swoich pierwotnych wyborców, ale również dla wszystkich wykluczonych i niezadowolonych ze swojego standardu życia w Polsce. Przez pewien czas żarło, zmarginalizowali PSL, ograniczyli stan posiadania SLD i wydawało się, że Lepper będzie wiecznie w polskiej polityce, ale paliwa starczyło jedynie na kilka lat (ewidentnie było za mało eko) i partia Leppera umarła śmiercią naturalną jak miało to w tym samym czasie miejsce z LPR-em, a wcześniej z AWS, UW, UP i setkami innych partii w tym kraju.
Służby? Chyba w głowach Karnowskich i Sakiewicza, który próbował sobie zrobić reklamę ściemniając, że ma jakieś super tajne informacje od Leppera, które jak wszystkie sensacje tego redaktorka okazały się jedynie śmiesznymi nic niewartymi informacjami.
Mafia? Jak najbardziej Lepper mógł mieć z nimi na pieńku, gdyż jego "wyjazdy służbowe" na Białoruś, czy na Ukrainę w pewnym momencie się urwały, a tytuły doktora honoris causa w Kijowie, czy Moskwie przestały mieć znaczenie.
Czekam na jakąś dobrą lekturę o karierze "Nikodema Leppera", ale skoro na tym forum wiemy, że Palikot to człowiek Urbana (pociągającego za sznurki na przełomie lat 80 i 90-tych), Miller i Kwachu to ludzie Moskwy, Ból jest człowiekiem samego Berii, a Tusk to Niemiec i podwładny Merkelowej to w sumie nie muszę czekać na kolejną lekturę political fiction.
PS. Ciekawe jest to, że "Wprost" w 1999 roku przed przejęciem przez PiS całkiem przyjaźnie patrzył na postać Leppera.
wis.la/crp84