Drozd napisał(a):

Od początku meczu Pogoń nie przejęła żadnej piłki bez faulu. Kopanie po nogach, łapanie za koszulki, zapaśnicze chwyty, a to wszystko bez reakcji frajera z gwizdkiem. Podsumowaniem wjazd kolanem w plecy Brożka w drugiej połowie. Biorąc to pod uwagę uważam, że to był lepszy mecz niż z Lechem jeśli chodzi o walkę i wspieranie sie na wzajem. Najwięcej mógł zmienić Małecki, a kamienna twarz przy marnowaniu kolejnych okazji jest delikatnie mówiąc irytująca, podobnie jaj strzał z 40 metrów chwile po tym jak ledwo dokopał z 20. Ostatnie 15 minut śledzie zdechły można było pograć klepą bez ryzyka złamania nogi i to był czas na wygranie meczu. Niestety Boguskiego i Chrapka już nie było, a Sarki i Malecki to rycerze bez głowy.
Widać ze spółdzielnia już trzęsie gaciami więc będą nas kręcić przy każdej okazji. Trzeba to przyjąć ze spokojem.
|
Brak zgody

W pierwszej połowie bylismy wolniejsi o tzw jedno tempo w środku. Traciliśmy większość piłek w kopaninie. Od ok 60 minuty boisko powinno być Nasze. Pogoń siadła a to,że tego nie potrafiliśmy wykorzystać, to petycje do trenejra.