Zapewne w niedługim czasie Tusk dostanie od Putina następną książkę o ..."polskich" obozach koncentracyjnych.
Pani kanclerz, melduję !, germanizacja zachodniej Polski przebiega planowo:
Cytat:
„Chcemy autonomii”, czyli metoda tysiąca kroków w Opolu
Sytuacja wycofywania się państwa z prowadzenia aktywnej polityki gospodarczej wywołuje w oczywisty sposób reakcję środowisk zainteresowanych prowadzeniem własnej polityki. Za przykład służyć może argumentacja przytoczona 6 sierpnia 2013 r. przez burmistrza miasta Zdzieszowice, w którym mniejszość niemiecka stanowi około 48 proc. populacji: „Autonomia to jedyne wyjście dla Śląska. (…) Warszawa tak nas grabi, że to jest niedopuszczalne. Słyszałem różne odgłosy, że Małopolska, Wielkopolska chcą się odłączyć, i daj Boże, aby im się udało, żebyśmy wszyscy zrobili porządek na wzór na przykład Niemieckiej Republiki, gdzie mamy Bawarię, mamy Saksonię i inne landy” – mówi Dieter Przewdzing w nagraniu dla opolskiego portalu www.nto.pl.
Warto pamiętać, że pojęcie „mniejszość” w praktyce w wielu miejscach na Opolszczyźnie oznacza dominującą większość, zwłaszcza w małych miejscowościach i wsiach. Rejestr zadziwiających praktyk, z jakimi mamy tam do czynienia w czasie istnienia III Rzeczypospolitej, nie odbijał się do tej pory echem w ogólnopolskich mediach. Czy ktoś przy zdrowych zmysłach wyobraża sobie bowiem wykucie na pomniku niemieckich żołnierzy w Polsce w miejscowości Szczedrzyk jej wojennej nazwy „Hitlersee”? Czy ktoś mógłby pomyśleć o nadaniu szkole w Polsce imienia Fritza Habera, twórcy gazu Cyklon B, używanego do mordowania ludzi w komorach gazowych? Czy ktoś wreszcie wyobraża sobie całkiem niedawną praktykę bojkotowania przez nauczycieli, dyrekcję szkoły i władze samorządowe w działających w Polsce szkołach dzieci, których rodzice nie zgodzili się na oficjalne zadeklarowanie narodowości niemieckiej? A wszystkie te rzeczy miały lub mają miejsce na Opolszczyźnie. I zawsze powtarza się podobny schemat: działania podejmowane są po cichu, likwidowane, kiedy zwróci się na nie uwagę w lokalnych społecznościach. Po jakimś czasie wraca się do nich bez rozgłosu, prowadząc je w zmienionej formie.
|
http://niezalezna.pl/45381-widok-z-h...ny-kulturkampf