Na wytłumaczenie Furmana można powiedzieć, że z boiska zazwyczaj mecz wydaje się być lepszy, niż oglądany z poziomu stadionu, jak i również mecz oglądany z poziomu stadionu zazwyczaj jest atrakcyjniejszy, niż jeśli się go ogląda w tv - cały czas mówię tylko o odbieraniu tego, co się dzieje na boisku, a nie dookoła niego. Ot taka złota myśl, podparta jakimś tam doświadczeniem

Stąd potem biorą się takie kwiatki, jak ten Furmana, dopiero po oglądnięciu retransmisji można trochę otrzeźwieć
Generalnie Legia, jak każda polska drużyna w ostatnich latach przystąpiła do tych eliminacji nieprzygotowana - stracili najlepszego zawodnika, kupili przeciętnego, z młodych nikt nie zaskoczył, transfery słabe.
Steaua wygrała przede wszystkim dlatego, że na każdej pozycji miała co najmniej solidnego zawodnika. Skład Legii w każdej formacji jest wybrakowany. No, może poza bramkarzem, chociaż akurat wczoraj przy drugim golu się nie popisał. ...poza bramkarzem, którego chcieli opchnąć do belgijskiego europejskiego średniaka. Poza tym przeanalizujmy kim Legia o tą LM grała:
Bereszyński - gość wyciągnięty z rezerw Lecha, prawy obrońca od pół roku; potencjał jest, ale zdecydowanie daleki od oszlifowania.
Rzeźniczak - środkowy obrońca od miesiąca, do niedawna trzeci prawy obrońca w rotacji, solidny ale kosmos od poziomu walki o LM.
Dossa - widać potencjał, ale forma średnia, zawodnik co najwyżej do uzupełnienia drugiego, klasowego środkowego obrońcy, ot choćby Jędrzejczyka.
Wawrzyniak - Wawrzyniak...
Furman - potencjał jest, ale doświadczenie zerowe - nie wymagajmy zbyt wiele od chłopaka dla którego jest to DRUGI sezon rozgrywany w lidze polskiej, w poprzednim był głównie rezerwowym.
Vrdoljak - kontrakt wywalczył, kasa się już zgadza, przyszłość zapewniona, ambicji raczej brak (porównajcie go do takiego Boruceanu - piłkarza teoretycznie pełniącego taką samą rolę w Steaule), po wywiadach widać, że trochę odleciał.
Kucharczyk - uzupełnienie składu na Ekstraklasę, kosmos od poziomu walki o LM.
Radovic - solidny zawodnik, ale już nie ta szybkość i nie ta kondycja, w najlepszej formie to byłby bodaj pierwszy zawodnik z wymienionych gotowy do składu drużyny faktycznie o LM walczącej.
Kosecki - zdecydowanie zawodnik robiący różnicę i zdecydowanie kogoś takiego po drugiej stronie pomocy Legii brakowało. Jak znam życie za pół roku, góra za rok klub opuści i to by było na tyle budowania drużyny walczącej o LM.
Saganowski - zdecydowanie po drugiej stronie rzeki.
Wniosek? Legia atakowała LM mając w składzie raptem trzech zawodników o potencjale do tego uprawniającym już teraz, czyli Kuciak, Radovic i Kosecki. Plus ewentualnie Dossa, który mógłby taki skład uzupełnić. To trochę mało według mnie. Ciężko jest wejść do LM przypadkiem, a każda polska drużyna poza Wisłą w czasach APOEL-u tak do tego podchodziła - "a może się uda", "a jak coś to jest LE", "najpierw LE, a za rok LM" i tego typu brednie. Wtedy niestety Wisła trafiła na jedną z ośmiu najlepszych drużyn rozgrywek, jak się okazało, chociaż brakło teoretycznie niewiele.
Nie, jak się chce wejść do LM przygotowanym, to trzeba tego pragnąć na każdym możliwym szczeblu - od prezesa, po trenera, piłkarzy, masażystów i kibiców. Każdy musi mieć w głowie fakt, że cel jest tylko jeden, faza grupowa LM. Tak to wyglądało u Steauy, tam nawet kilkanaście milionów euro Tottenhamu nie za bardzo mogło skusić prezesa do wytransferowania najlepszego piłkarza przez dłuższy czas, bo wiedzieli jaka to dla nich jest strata
w grze o kasę w Europie. W Polsce Jędrzejczyka oddaje się do Krasnodaru za równowartość dochodu z trzech meczów LE, "żeby chłopak zarobił". Ot taka różnica.