|
A ja jednak trochę żałuję.
Owszem, byłaby napinka, niewyobrażlna sodówa, lans i warszawocentryzm. Ale obok tego byłby nareszcie jakiś pozytywny obraz polskiej piłki, dowód na to, że przy w miarę sensownym i spójnym prowadzeniu klubu nawet z taką bandą czereśniaków i trenerem z kosmosu - Warszawiacy się chyba za to nie obrażą, bo przecież Legia 2013 to żaden dream team jak np. nasz Kasperczaka - da się awansować do LM. Namacalny dowód dla Cupiała, Rutkowskiego, Solorza, Gdańska, Zabrza i reszty. A tak mamy status quo, marazm w jakim tkwimy już całe pokolenie; w Warszawie mają pewnie niezłego kaca, bo tak dobrej okazji nie miał nikt od Widzewa w 96, praktycznie wszystko wyłożone na talerzu.
Nie sądzę, że Legia w jakikolwiek sposób odjechałaby reszcie stawki; słusznie ktoś podkreślał jak odleciała Petrżałka, do drugiej ligi. Prędzej zaliczałaby dalsze wtopy w lidze, która jest tak samo słaba, jak i wyrównana. Wiadomo, że my gówno byśmy z tego hipotetycznego awansu mieli, ale niespecjalnie by nam to zaszkodziło.
|