Dobrze czy dobrze?
wis.la/vs3k6
Smuda po spotkaniu z Cupiałem: Wisełka będzie wielka. Zimą kupimy czterech piłkarzy z wyższej półki
Bez komentarzy
Franciszek Smuda rozmawiał dzisiaj z właścicielem Wisły Bogusławem Cupiałem o wzmocnieniach drużyny. Trener Białej Gwiazdy wyszedł ze spotkania ze swoim szefem zadowolony, bo usłyszał, że zimą dostanie pieniądze na cztery transfery.
Franz tonuje za to euforię po miażdżącym zwycięstwie z Lechem Poznań. Ofensywnym opowiedział o swojej dwumiesięcznej pracy w Krakowie: – Do żadnego zawodnika niczego nie mam, dopóki nie zrobi czegoś na opak. Na razie obserwuję zespół, oceniam przydatność każdego, a zimą zostaną ci, którzy popełniają najmniej błędów. U mnie nie ma książąt, królowych, świętych krów. Nie dajesz drużynie niczego dobrego, to odjazd.
20130825TOM41
Fot: Tomasz Markowski
Kurs Ofensywny – Facebook.com/Ofensywni
– Przepraszam, miałem oddzwonić wcześniej, ale przeciągnęła mi się rozmowa z prezesem Cupiałem – mówi Ofensywnym trener Wisły Kraków Franciszek Smuda.
Pewnie nasłuchał się pan pochwał po wygranej z Lechem…
Bez przesady. Jasne, że prezes jest zadowolony, ale on nie należy do minimalistów. Zresztą podobnie do mnie. Parę słów miłych było, lecz trzeba stłamsić tą euforię, dopiero pięć kolejek za nami. Mam nadzieję, że po dziesięciu będziemy mogli trochę się uśmiechnąć. Z prezesem ustaliliśmy fajną rzecz…
Jaką?
Zimą dostanę pieniądze na cztery ciekawe transfery. To będą piłkarze z wyższej półki. Już teraz za nimi trzeba się rozglądać. To mają być prawdziwe wzmocnienia. Cieszę, się, bo Wisełka musi nabierać jakości.
Teraz też nie ma na co narzekać.
Ale biedniutko jest na razie. Do zimy musimy dociągnąć tym, co mamy. Pasek trzymamy zaciśnięty. Ale lubię sprawdzić się w trudnych warunkach. Przed rundą nasłuchaliśmy się z chłopakami, że jesteśmy do niczego, ale takie słowa były dla nas tylko dopingiem. Dziś niczego nie fetujemy. Chcemy przede wszystkim zachęcić swoją grą kibiców, by na Reymonta nie było wolnego krzesełka. A nic tak nie przyciągnie kibica, jak wynik. Tylko sporo jeszcze trzeba poprawić. Taktycznie, piłkarsko.
Nie przesadza pan? Co poprawiać po takim meczu jak z Lechem?
Ten Manuel Sarki… Diablisko. Jak to powiedziałem na niego po meczu – spekulant. On musi się jeszcze dużo nauczyć, a nie udawać, że gra. Powiedziałem mu: jak będziesz grać tak jak ostatnio to dla Ibrahima Sundaya (menedżer Sarkiego–red.) zupki z proszku będziesz gotował. Musi wiedzieć jak się ustawić, jak pomagać zespołowi, a nie wolnoamerykankę uprawiać.
Wisła wygląda na dobrze przygotowaną fizycznie. Co jak co, ale z tego zawsze pan słynął. Tylko piłkarze narzekali, że w trakcie przygotowań wymiotowali.
Bardzo dobrze, że rzygali. To znaczy, że żyją i sprawy idą w dobrym kierunku. Powiem brutalnie: jeżeli miałbym robić to, co dla piłkarzy jest fajne i wygodne, to w… ....u z tym wszystkim! Przez pięć tygodni chłopaki mieli wylewać pot i schodzić na czworaka z boiska. Bez przygotowania fizycznego to w karty można pograć.
Nawet Patryka Małeckiego pan ujarzmił, co było niewykonalne dla pańskich poprzedników.
Ujarzmił to bardzo złe słowo. Wymagam tylko, by piłkarze robili to, czego od nich oczekuję. Patryk to robi, wie, że najważniejsze jest dobro drużyny i tyle. On ma dawać korzyść zespołowi. Nie tylko on, ale i inni. Do nikogo się nie uprzedzam i nie dopieprzam. Trener, który z góry uprzedza się do piłkarza jest idiotą. Do żadnego zawodnika nic nie mam, dopóki nie zrobi czegoś na opak. Na razie obserwuję zespół, oceniam przydatność każdego, a zimą zostaną ci, którzy popełniają najmniej błędów. U mnie nie ma książąt, królowych, świętych krów. Nie dajesz drużynie niczego dobrego – odjazd. Trzeba równać do dobrych lig, a nie do San Marino czy Albanii.
Zastanawia się pan nad sprowadzeniem Arkadiusza Piecha?
Nie, a co nagle z tym Piechem wyskoczyliście?
Obiło nam się o uszy.
Przestańcie, nawet nie wiem, gdzie on gra.
W Turcji.
To życzę mu powodzenia.
Jakoś nie słychać w pana głosie entuzjazmu.
Po jednym meczu? Po pięciu kolejkach? Poczekajmy. Mogę się założyć, że idą dla Wisły lepsze czasy. Potrzebujemy dobrej gry, dobrego miejsca, a poza tym gotówki. Ale i ona się znajdzie, jak będziemy wygrywać. Liczę, że na dziś, w trudnej jeszcze sytuacji finansowej, dostaniemy wsparcie od kibiców. Nie prosimy o nic wielkiego – po prostu przychodźcie na Wisłę. Warto!